Tej drogi naprawić nie wolno

OFCE
19.04.2015 13:57
A A A
.

. (Foto (OFCE): Fragment drogi Kretki Małe - Sumin. Jak widać, dziura goni dziurę.)

Pięć lat temu pobudowano drogę Kretki Małe - Sumin. Teraz miejscami już tej drogi nie ma, a firma ją budująca nie poczuwa się do jej naprawy. Sam wójt nie może jej naprawić, bo dziury to dowód w sprawie, a sąd już od półtora roku nie może znaleźć biegłego. Kto cierpi? Zwykli mieszkańcy na co dzień korzystający z jazdy po "muldach"

Historia zaczyna się w roku 2010. Gmina Osiek ogłasza przetarg na modernizację drogi gminnej z Kretek Małych do Sumina. To 2 i pół kilometra o szerokości pięć metrów.
- Na modernizowanym odcinku zaprojektowano przekrój drogowy o nawierzchni podwójnego sprysku grysami bazaltowymi i emulsją bitumiczną na podbudowie stabilizowanej spoiwem hydraulicznym z wykorzystaniem istniejącego materiału - w takiej technologii, fachowym językiem, miała być zrobiona owa droga.

Dużo taniej niż konkurencja

Władze gminy przeznaczyły na modernizację 816 tys. zł - tak wyliczono ze sporządzonego kosztorysu. Pieniądze pochodziły (po połowie) z własnego gminnego skarbca oraz z Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych. Do przetargu stanęły trzy firmy. Dwie zaoferowały ceny ok. 800 tys. zł, ale bezkonkurencyjna okazała się firma Izosan z Moczadeł, która zaoferowała za prace prawie 20 procent mniej niż cena kosztorysowa - 673 tys. zł. Zgodnie z prawem oferent z najniższą ceną ma prawo wykonywać prace. I tak też się stało. Według dziennika budowy wspomnianą drogę zaczęto modernizować 10 czerwca 2010 roku, a zakończono 25 października tegoż roku.

Po roku zaczęło się sypać

Już w 2011 roku okoliczni mieszkańcy korzystający z drogi wskazywali na pojawiające się ubytki na drodze. Z roku na rok były one coraz większe. Zbliżał się koniec okresu gwarancyjnego.
- W roku 2013 w dniach 29 kwietnia, potem 7 i 15 maja zwołano przegląd gwarancyjny drogi - stwierdza wójt gminy Osiek Kazimierz Wolfram. - Na wszystkie te wezwania nie stawił się wykonawca. 19 sierpnia 2013 roku wystosowaliśmy wezwanie do wykonania zobowiązań z umowy w terminie do końca miesiąca. Po bezskutecznych wezwaniach zostało wszczęte naliczanie kar umownych.
Firma Izosan, do której zadzwoniliśmy, odmówiła skomentowania całej sprawy.

W końcu do sądu

Z powodu braku reakcji na wezwania, władze gminy wystąpiły 23 października 2013 roku na drogę sądową.
- Pomimo kilku rozpraw sprawa nie została rozstrzygnięta - kontynuuje wójt. - Aktualnie oczekuje się na wyznaczenie przez sąd biegłego z zakresu drogownictwa.
- Opieszałość polskiego wymiaru sprawiedliwości jest po prostu zatrważająca - słyszymy opinie jednego z mieszkających przy drodze. - Mija już ponad 18 miesięcy i nie można znaleźć biegłego, który stwierdzi, że są dziury na drodze? Kpiny sobie robią z pracujących ludzi, którzy teraz przez ich opieszałość nie mogą jeździć normalną drogą i niszczą auta na tych dziurach.
- Ja nie mogę drogi naprawić, bo to dowód w sprawie - informuje wójt Wolfram. - Naprawię i co wtedy? Biegły stwierdzi, że wszystko jest wykonane jak należy.

Ma być sprawa

Zwróciliśmy się z problemem do brodnickiego sądu i przedstawiliśmy pokrótce całą sprawę.
- Najkrócej rzecz biorąc, gmina twierdzi, że droga, którą miała wykonać firma Izosan, w pewnych momentach się rozleciała - relacjonujemy sądowi. - Nakazała zatem jej naprawę. Z powodu braku reakcji na wezwania gmina 23 października wystąpiła na drogę sądową. Pomimo kilku rozpraw sprawa nie została rozstrzygnięta. Aktualnie oczekuje się na wyznaczenie przez sąd biegłego z zakresu drogownictwa. Dodajmy, że droga jest dziurawa, nie można jej naprawić, gdyż jest to dowód w sprawie. Chciałbym zapytać: ile jeszcze będzie trwało poszukiwanie biegłego, który określi, kto lub co jest winne rozpadowi drogi? Dlaczego mija już 18 miesięcy, tak długo trwają poszukiwania biegłego?
Z sądu otrzymaliśmy jedynie informację, że kolejna sprawa będzie miała miejsce 14 maja. O tym, czy znaleziono i powołano biegłego - informacji nie ma.

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (1)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: gość

    0

    Czterdzieści lat temu to na tej drodze można było się utopić ,takie było błoto. W tej chwili to jest luksus . Trzeba tylko uważać , żeby czegoś nie urwać od samochodu. Może to i dobrze , że jest taka nawierzchnia , , przynajmniej piraci wolniej jeżdżą

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX