A miasto żąda od nich zapłaty

RS
09.04.2016 12:38
A A A
.

Foto: brodnica.miasto.biz:Mieszkańcy domów przy ulicach Spokojnej, Stepowej, Miłej, Poziomkowej, Truskawkowej i Zacisze doczekali się nowej jezdni z kostki brukowej. Muszą jednak za nią płacić opłatę adiacencką od wzrostu wartości ich nieruchomości od 1653,60 do 5671,20 zł. Na tego typu opłaty mogą w przyszłości liczyć właściciele domostw wyłącznie w przypadku, gdy zostały wybudowane przy ich nieruchomości nowe drogi (a nie ulepszenie już istniejących), bądź umieszczono w ich obrębie nowe sieci uzbrojenia terenu

Za położenie asfaltu, kostki czy postawienie lamp przy ulicy mieszkańcy Brodnicy ciągle muszą płacić po kilka tysięcy złotych opłat adiacenckich. Wielu jeszcze nie zapłaciło, a odsetki rosną. - Przecież płacimy już podatki, więc skąd te opłaty? - padają pytania. A miasto wcale nie musi ich pobierać

Chociaż zakończenie budowy infrastruktury w obrębie kilku ulic na Ustroniu nastąpiło sześć lat temu, to część mieszkańców nie zapłaciła naliczonych im opłat, mimo rozłożenia na raty. Dziś ich zobowiązania wobec miasta mogą sięgać kilku tysięcy złotych. Przy okazji ostatniej inwestycji na ul. Spokojnej opłaty adiacenckie niedawno zaczęto dopiero rozkładać na raty.

Po kilka tysięcy na mieszkańca

W Brodnicy sprawa naliczania tak zwanych opłat adiacenckich, czyli zapłaty za miejskie inwestycje podnoszące wartość posesji, ciągnie się od 2003 roku. Chociaż miasto nie musiało jej naliczać - wynosiła ona w naszym mieście 30 procent. Burmistrz Jarosław Radacz zapowiadał oficjalnie jej zlikwidowanie, lecz skończyło się jedynie na 10-procentowej obniżce. W efekcie opłaty nadal obowiązują na poziomie 20 procent.
W związku ze wzrostem wartości nieruchomości położonych przy ulicach Spokojnej, Stepowej, Miłej, Poziomkowej, Truskawkowej i Zacisze na skutek budowy urządzeń infrastruktury technicznej ustalono 53 opłaty adiacenckie od 1,6 tys. zł do prawie 5,7 tys. zł. Zadanie rozliczane jako całość kosztowało budżet miasta łącznie ponad 1,6 mln zł brutto. Za te pieniądze ułożono sieć wodociągową, kanalizację sanitarną i deszczową ze studzienkami rewizyjnymi i ściekowymi oraz wyłożono kostką z krawężnikami nawierzchnię dróg dojazdowych. Zakończenie budowy infrastruktury w obrębie tych ulic nastąpiło 25 maja 2010 roku. Z zebranych przez nas danych wynika, że część mieszkańców nie przyjęła naliczanych im opłat, mimo rozłożenia na raty. Dziś ich zobowiązania są znacznie wyższe. Przy okazji ostatniej inwestycji przy ul. Spokojnej opłaty adiacenckie niedawno zaczęto dopiero rozkładać na raty.

Spokojna była remontowana ostatnia

Ulica Spokojna w Brodnicy rozciąga się tuż za rondem Warszawskim w bok od ulicy Długiej. To właśnie tu ułożono blisko rok temu około 200-300 metrów kostki brukowej, zastępującej mieszkańcom asfalt. Brodniczanie powinni być zadowoleni z nowego traktu dojazdowego do posesji, ale nie są. Niedawno otrzymali bowiem wezwania do zapłaty, ponieważ za tę inwestycję miasto naliczyło im opłaty adiacenckie. Stawki są różne. Najwyższe przekraczają 5 tys. zł. Od tego czasu przy ulicy Spokojnej zaczęło być niespokojnie.
- Jestem brodniczaninem od 32 lat i pierwszy raz w życiu słyszę, by trzeba było płacić za ulicę - twierdzi pragnący zachować anonimowość mieszkaniec miasta. - Pod koniec ubiegłego roku mieszkańcy domów przy ulicy Spokojnej otrzymali nakazy płatnicze, tymczasem Duży Rynek remontowano, jak pamiętam, trzy razy i tam nikt za nic nie musi płacić. Czy to jest równość? Uważamy, że to wbrew prawu, by naliczać opłaty adiacenckie za inwestycję, która jest dotowana nie tylko ze środków miejskich, czyli z kieszeni podatnika, ale także unijnych. Czy Urząd Marszałkowski z Torunia ma tu też coś do powiedzenia?
Odpowiedzi na powyższe pytania przygotowali pracownicy Wydziału Gospodarki Nieruchomościami i Geodezji Urzędu Miejskiego w Brodnicy, powołując się na informację, w myśl której naliczanie opłat adiacenckich uregulowane jest przepisami ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami. Decyzje w sprawie ustalenia opłaty adiacenckiej dotyczące nieruchomości położonych przy ul. Spokojnej wydane zostały w 2012 i 2013 r. Należności z tytułu opłaty adiacenckiej na wniosek zainteresowanych stron zostały rozłożone na raty roczne płatne w okresie do 10 lat.

Opłaty tylko za nowe drogi

- W związku ze wzrostem wartości nieruchomości położonych przy ulicach Spokojnej, Stepowej, Miłej, Poziomkowej, Truskawkowej i Zacisze na skutek budowy urządzeń infrastruktury technicznej ustalono 53 opłaty adiacenckie - wyjaśnia Adam Kalisz z wydziału rozwoju, współpracy zewnętrznej i informacji Urzędu Miejskiego w Brodnicy. - Wysokość tych opłat kształtowała się w przedziale 1653,60 - 5671,20 zł w zależności od rodzaju wybudowanych urządzeń infrastruktury technicznej powodujących wzrost wartości nieruchomości. Należy zaznaczyć, iż opłaty adiacenckie naliczane są właścicielom nieruchomości wyłącznie w przypadku, gdy zostały wybudowane przy nieruchomości nowe drogi (a nie ulepszenie już istniejących), bądź umieszczono nowe sieci uzbrojenia terenu. W związku z powyższym brak jest podstaw prawnych do naliczenia opłat adiacenckich mieszkańcom ul. Duży Rynek.
Jak dalej wyjaśniają urzędnicy - do ustalenia opłaty adiacenckiej przyjmuje się stawkę procentową określoną w uchwale rady gminy obowiązującą w dniu, w którym stworzono warunki do podłączenia nieruchomości do poszczególnych urządzeń infrastruktury technicznej, albo w dniu stworzenia warunków do korzystania z wybudowanej drogi. Opłatę adiacencką można naliczyć, jeżeli urządzenia infrastruktury technicznej zostały wybudowane z udziałem środków skarbu państwa, jednostek samorządu terytorialnego, środków pochodzących z budżetu Unii Europejskiej lub ze źródeł zagranicznych niepodlegających zwrotowi. Z ich punktu widzenia nie jest więc to postępowanie bezprawne, a jak najbardziej zgodne z prawem.

Co z infrastrukturą przy ul. Sybiraków?

Czytelnicy wskazują również, że mimo iż brodnickie firmy Wytwórnia Opakowań Kartonowych i Wytwórnia Okuć Meblowych płacą miastu wysokie podatki, to zlokalizowana w pobliżu tych zakładów ul. Sybiraków ciągle nie ma ani jednej lampy, która oświetlałaby drogę wieczorami. Nie ma tam też w ogóle chodnika, a mieści się tam kilkanaście domów, których mieszkańcy mają przez to trudności komunikacyjne. Zapytaliśmy urzędników, czy i kiedy w tym rejonie planowana jest inwestycja ułożenia chodnika i jezdni oraz czy wiąże się to również z opłatami adiacenckimi.
W wydziale gospodarki miejskiej i inwestycji odpowiedziano nam, że inwestycja nie jest przewidziana na ten rok budżetowy, a będzie możliwa dopiero po zrealizowaniu projektu oraz pozyskaniu środków zewnętrznych.

Opłaty naliczano już m.in. przy ul. Nowej i w okolicach Sądowej

Problem naliczania przez miasto opłat adiacenckich liczy sobie już dobrych kilka lat. W związku z tym, że każde miasto może, ale nie musi ich pobierać od mieszkańców - budzi to zrozumiałe kontrowersje. Jest to więc opłata, którą właściciel płaci gminie, jeżeli wzrosła wartość jego nieruchomości w wyniku podziału, scalenia lub inwestycji gminy w wykonanie infrastruktury technicznej, np. przez wybudowanie wodociągu, sieci kanalizacyjnej czy też drogi.
Przeszukując nasze archiwa, natknęliśmy się na kilka spraw dotyczących opłat adiacenckich. Po wylaniu asfaltowego dywanika na ul. Nowej w Brodnicy w 2010 r. już po roku, bo w maju 2011 r., informowaliśmy o naliczaniu dla mieszkańców tychże opłat. Z kolei cztery miesiące później - we wrześniu 2011 r. - pisaliśmy o naliczeniu przez miasto 34 tys. zł brodniczaninowi, panu Walczakowi, który miał się wzbogacić, dzieląc 77-arową działkę przy polnej drodze, zaliczanej do ul. Sądowej, między siedmioro dzieci. Z wyliczeń miasta wynikało, że wartość posiadłości w wyniku podziału wzrosła o 114 tys. zł. Regionalna Izba Obrachunkowa z Bydgoszczy wskazywała wówczas miastu, że opłaty adiacenckie to możliwość legalnego pozyskiwania źródeł dochodu do budżetu. W efekcie 20 października 2011 r. władze miasta wszczęły wobec właściciela postępowanie egzekucyjne w sprawie opłaty adiacenckiej, które wkrótce na pewien czas zawieszono. Okazało się, że postępowanie z naliczaniem opłaty adiacenckiej panu Walczakowi zostanie wznowione w chwili uchwalenia przez Radę Miasta planu zagospodarowania przestrzennego, co władze planowały w przyszłym roku. Wysokość opłaty adiacenckiej mogła przez to ulec zmianie. Urząd Miasta informował, że opłata będzie wtedy pomniejszona o odszkodowania dla mieszkańców za teren zabrany już w planie zagospodarowania pod budowę nowych dróg publicznych (gminnych), ale wtedy wartość samych działek będzie na nowo określana przez rzeczoznawcę. Zachodziła obawa, że Roman Walczak zapłaci więcej niż 34 tys. zł.
W Brodnicy od 2003 r. opłata adiacencka wynosiła 30 procent, choć w ogóle można było z niej zrezygnować. Taki krok we wrześniu 2011 r. zapowiedział burmistrz Jarosław Radacz, oświadczając podczas konferencji prasowej, że opłaty adiacenckie są wielkim obciążeniem dla wielu mieszkańców miasta. Ale radni opłat nie zlikwidowali, tylko obniżyli z 30 na 20 procent. Jednak mieszkańcom Ustronia, gdzie inwestycję zakończono w 2010 r., czyli przed wejściem uchwały w życie, naliczano kwoty stanowiące 30 procent wartości, o jaką teoretycznie wzrosła wartość ich nieruchomości.

Jedni płacili, a inni nie

W czerwcu 2014 r. informowaliśmy, że 52 właścicieli domów na osiedlu Ustronie w Brodnicy zapłaciło do miejskiego skarbca średnio po ok. 3 tys. zł opłat adiacenckich, tak jak kazały im władze miasta. Dwie rodziny jednak nie zapłaciły. Obok rodziny radnego miejskiego Dariusza Kaliszera nie zapłaciła jeszcze jedna rodzina. Doszło do tego w ten sposób, że właściciele dwóch nieruchomości pomimo podtrzymania decyzji burmistrza Brodnicy przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Toruniu wystąpili na drogę postępowania sądowo-administracyjnego, zaskarżając decyzje SKO. Rozstrzygnięcia sądu w przedmiotowych sprawach nastąpiło w miesiącu czerwcu 2013 r., tj. po upływie trzyletniego okresu, w jakim możliwe jest prawnie wydanie decyzji administracyjnej w sprawie naliczenia opłaty adiacenckiej. Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Bydgoszczy nie zakwestionował zasadności naliczenia opłaty adiacenckiej, natomiast odniósł się do uchybień operatu szacunkowego. Z uwagi na upływ trzyletniego okresu, w którym można było wydać decyzję, postępowanie w dwóch przypadkach zostało umorzone, a właściciele posesji nie musieli wnosić opłat adiacenckich.
Ta sytuacja spowodowała sporo zamieszania i poczucia rozgoryczenia wśród właścicieli posesji obłożonych opłatami od wzrostu wartości ich nieruchomości, zwłaszcza na Ustroniu. Z jednej strony logicznym jest, że miastu trudno rezygnować z wpływów do budżetu z tego tytułu. Z drugiej jednak strony nie ma się też co dziwić niektórym mieszkańcom, którzy w powstałym zawirowaniu zrezygnowali z wpłacania opłat adiacenckich, licząc na podobny scenariusz w swojej sprawie, jak w przypadku dwóch rodzin, które sąd zwolnił z tego obowiązku. W ich przypadku sąd nie będzie jednak stosował taryfy ulgowej, a miasto prędzej czy później wyegzekwuje swoje należności.

Zobacz więcej na temat:

Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX