Miasto jest zatrute. Ścigamy trucicieli

RS, OFCE, JW
15.02.2017 09:06
A A A
.

. (foto RS: Dym z komina w centrum Brodnicy. Po samym zapachu i wyglądzie trudno czasem określić, czym pali się w piecu)

Straż miejska dostała miernik do sprawdzania stężenia szkodliwych pyłów w powietrzu. Takich, które powodują raka, choroby płuc, nerek, trzustki i skóry. Teraz powietrze badane jest w Brodnicy codziennie, a wyniki nie są optymistyczne. Najgorzej jest na Michałowie i Grunwaldzie. I najważniejsze: teraz łatwiej będzie ścigać tych, co palą w piecach plastikiem. Mandat? 500 zł

O trujących kominach na brodnickich osiedlach pisaliśmy już wielokrotnie. Mieszkańcy narzekają, że zimą trudno oddychać. - Nikt nad tym nie panuje, ludzie palą czym popadnie i wszyscy tracimy na zdrowiu - alarmowali mieszkańcy. To wszystko dzieje się w mieście, które szczyci się znakiem "Zielone Płuca Polski". W piecach zgodnie z prawem nie można palić wszystkiego, a w Brodnicy pilnuje tego straż miejska. W przypadku podejrzeń, że na palenisku wylądowała guma czy plastik, ma prawo zażądać od właściciela posesji wpuszczenia w celu kontroli. Można odmówić, ale wówczas strażnicy mogą przyjść z nakazem i policją. Wtedy nie ma wyjścia. Tylko że jak dotąd nie było łatwo udowodnić, że w piecu wylądował niedozwolony plastik, a nie dozwolony miał czy muł, ale kiepskiej jakości.

Potrzebny miernik

- Na początku sezonu zdarzały się strażnikom miejskim po 3-4 interwencje miesięcznie w tej sprawie - wyjaśnia Marian Chwiałkowski, komendant straży miejskiej w Brodnicy. - Jednak niezmiernie trudno jest udowodnić palenie plastikiem bez odpowiednich urządzeń.
No i właśnie o takie urządzenia - do pomiaru jakości dymu z kominów - dopominali się nasi Czytelnicy, a my jeszcze dwa tygodnie temu zwróciliśmy się do władz miasta i powiatu, czy planują takie zakupy. Naczelnik wydziału ochrony środowiska w Starostwie Powiatowym Radosław Koj stwierdził, że takiego zakupu nie planują, bo stan jakości powietrza w Brodnicy monitorowany jest na bieżąco przez Inspekcję Ochrony Środowiska i dlatego nie ma takiej potrzeby. Przychylnie do takiej propozycji odniósł się natomiast komendant Chwiałkowski, tym bardziej że - jak zaznaczył - do niego również docierały podobne uwagi mieszkańców. No i wreszcie w tym tygodniu urządzenie zakupiono, konkretnie: przenośny miernik do sprawdzania stężenia szkodliwych dla człowieka pyłów PM 2,5 i PM 10, które głównie wydobywają się z kominów, gdy ktoś pali zakazanym paliwem. To te pyły i związki w nich zawarte powodują raka, choroby płuc, nerek, trzustki i skóry.

I co teraz?

No dobrze: jest miernik, ale w jaki sposób wpłynie to na poprawę sytuacji z trującym smogiem w mieście?
- Po pierwsze, na naszej stronie internetowej www.brodnica.miasto.biz jest odpowiedni link, pod którym każdy może codziennie zobaczyć wyniki badań powietrza na poszczególnych osiedlach - wyjaśnia Zdzisława Marciniak, dyrektor wydziału informacji i promocji Urzędu Miasta. - Dopiero te wyniki będą podstawą do tego, żeby władze miasta poczyniły konkretne kroki, jeśli chodzi o poprawę jakości powietrza. Druga sprawa: teraz łatwiej będzie ukarać tych, którzy palą w piecach niedozwolonym paliwem.

Najpierw upomnienie

- Rzeczywiście, będzie łatwiej - potwierdza szef strażników Chwiałkowski. - Jeśli ktoś widzi i czuje, że z jakiegoś komina wydobywa się podejrzany dym, że gdzieś pali się plastikiem czy gumą, może to zgłosić do nas pod numerami telefonów 56 498 40 10 oraz 56 498 32 26. To numery stacjonarne, ale z przekierowaniem na komórki. Zgłosić można było zawsze i zawsze przyjeżdżaliśmy, ale teraz w pierwszej kolejności zmierzymy stężenie interesujących nas pyłów obok domu z podejrzanym kominem. Od razu będzie wiadomo, czy podejrzenie było słuszne. Gdy wejdziemy do kotłowni, a tam stężenie jeszcze bardziej wzrośnie, to sytuacja będzie jasna. Nie jesteśmy jednak tacy surowi, zazwyczaj przy pierwszej wpadce skończy się na pouczeniu, ale drugi raz to już mandat, nawet 500 zł. Ważne jest, żeby ludzie sobie uświadomili, że paląc w piecu byle czym, szkodzą zdrowiu nie tylko sąsiadów, ale swojemu również - kończy komendant.
Dodajmy do tego, że cofanie się tlenku węgla z pieca, który zabija mieszkańców domu, bardzo często następuje również w efekcie palenia tworzyw sztucznych.

Najgorzej na Michałowie

Dopiero od kilku dni na stronie Urzędu Miasta podawane są wyniki badań powietrza. Na razie trudno wyciągać daleko idące wnioski, ale na pierwszy rzut oka widać, że najbardziej trujące powietrze jest na osiedlach domów jednorodzinnych Michałowo i Grunwald, a najczystsze - co ciekawe - na osiedlu Grażyny. W rozmowie komendant zwrócił szczególną uwagę na ulicę Korczaka, o niezwykle zwartej zabudowie.

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (10)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: gość

    Oceniono 7 razy 7

    Sprawdzić składnice węgla jakim węglem handlują. Oszustwa na składnicach to codzienność!

  • Gość: Gość1

    Oceniono 8 razy 6

    Chłopaku ty przestań pouczać tylko wal mandaty bo inaczej nic się nie zmieni i wszyscy umrzemy tu na raka w tej dziurze gazowej zwanej Brodnicą. Mamy tu jedno z największych stężeń pyłów PM 2,5 i PM 10 w województwie, tylko trzeba robić pomiary popołudniu i wieczorem a nie rano gdy paleniska wygasają. Niech redakcja zrobi parę zdjęć panoramicznych miasta w godzinach wieczornych z jakiegoś wysokiego bloku to zobaczycie jakim syfem oddychamy.

  • Gość: John

    Oceniono 4 razy 4

    Po pierwsze wypowiadają się ludzie,którzy nie mają zielonego pojęcia o paleniu w piecu
    węglowym. Po drugie wiadomo jest od kilkunastu a nawet kilkudziesięciu lat,że powietrze w Brodnicy szczególnie w sezonie zimowym nie zalicza się do czystych. Hasło o tzw. zielonych
    płucach Polski na Poj.Brodnickim to jedna wielka farsa i lansowanie atrakcyjności miasta przez lokalne władze. Po trzecie nasuwa się pytanie,co zrobiły władze miasta przez ostatnie
    kilkanaście lat,aby pomóc mieszkańcom w rezygnacji ze szkodliwego ogrzewania i przejścia
    na tzw. opał ekologiczny?
    Sprawa nie jest jak widać taka prosta i nie wystarczy zrobić zdjęć i straszyć ludzi strażą
    miejską oraz nieprofesjonalnym i mało wiarygodnym miernikiem.

  • Gość: Bu

    Oceniono 3 razy 3

    Dobre żarty! Kupili AMATORSKI miernik, który na alli można dostać za trochę ponad 300zł i łał, szał ciał, jakie to nowoczesne! Podstawowym warunkiem użytkowania tego urządzenia jest brak wiatru, czyli jedynie w pomieszczeniach zamkniętych. Kto to obsługuje? NIe jest to przypadkiem jakaś losowa sekretarka? Serrio nie ma jakiś organów, które potrafią robić takie badania i dysponują odpowiednim sprzętem ?

  • Gość: XXX

    Oceniono 2 razy 2

    @Adam
    Zgadza się! Stoi w instrukcji miernika SDL607.
    Scope of application:
    Home, office, club, college classrooms, hotel rooms,
    hospital, car, laboratory and other places.
    Nikt w UM nie umie angielskiego czy wstręt do czytania?

  • Gość: YYY

    Oceniono 1 raz 1

    Szukałem, szukałem i via Wrocław znalazłem! Popatrzcie tu (wymyślili Szwaby):
    opendata-stuttgart.github.io/feinstaub-map
    To mapa, na której widać aktualne pomiary czujników podłączonych do sieci.
    Mapę można w znany sposób powiększyć lub pomniejszyć. Czujnik we Wrocławiu umieszczony jest gdzieś w okolicach ul. Kruczej. Jeden sensor podpięty jest też z Dominikany. Inne na Tajwanie. Można najechać myszką na zaznaczony obszar i odczytać ilość czujników w danej okolicy oraz wartości. Super!
    Koszt czujnika zrobionego samemu z zamówionych części to 30 Euro.
    Gdzie zamówić i jakie części (EINKAUFLISTE), jak zrobić i zainstalować, wytłumaczono na stronie:
    luftdaten.info/feinstaubsensor-bauen/#feinstaubsensor-konfiguration
    Tu jeszcze dodatkowo budowa:
    youtube.com/watch?v=8oLCTeCfabU
    youtube.com/watch?v=hTSu_npeuuo
    Każdemu, kto jako pierwszy zainstaluje w jednej z dzielnic Brodnicy taki widoczny w sieci czujnik, zwracam koszty w wysokości 150 zł. Kontakt ze mną, ewentualne pytania czy propozycje: ptaszek@trash-mail.com

  • Gość: Adam

    Oceniono 1 raz 1

    Urządzenie do pomiaru stężenia pyłu w powietrzu, którym dysponuje Urząd Miejski, jest urządzeniem typowo amatorskim nadającym się - zgodnie z instrukcją - do orientacyjnych pomiarów stężenia pyłu w pomieszczeniach zamkniętych typu hale fabryczne, przy nieruchomym powietrzu. Instrukcja zastrzega, że pomiary na zewnątrz mogą być zafałszowane właśnie ze względu na ruch powietrza (np. lekki powiew wiatru). Sposób wykonywania pomiarów jest szczegółowo normowany przez PN (Polską Normę) i wątpię aby strażnicy ją stosowali o ile przy tego typu mierniku można ja zastosować. Ponadto instrukcja zastrzega, że wskazania urządzenia nie mogą służyć jako dowody w sprawie (tłumaczenie własne z angielskiego). Urządzenie na AliExpress (chiński odpowiednik Allegro) kosztuje 88,88 dolarów, czyli 355 zł.
    Niemnie gratuluję tak taniego pomysłu! - może zadziała efekt psychologiczny i mieszkańcy spalający śmieci zastanowią się czy lepiej zapłacić 500 zł mandatu, czy może za 500 zl kupić normalnej jakości węgla, czy też drewna na opał.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX