Brodniccy miłośnicy kolarstwa po raz 11. pojechali do Jantaru

Wojciech Kupczyk
12.09.2017 10:51
A A A
.

. (Foto (Nadesłane): Na plaży nad Bałtykiem w sierpniu 2017 roku brodniczanie od lewej: Ireneusz Borowski, Mirosław Święcki, Krzysztof Siedlikowski, Marcin Święcki, Edward Zdunek, Zygmunt Rochman, Piotr Kukielski, Zbigniew Szrejter, Mateusz Gruźlewski, Jarosław Popowski i Tomasz Lewsza)

Brodniccy miłośnicy kolarstwa wybrali się nad polskie morze już po raz 12. Z jednym wyjątkiem, kiedy dotarli do Krynicy, ich celem jest Jantar. W tegorocznym rajdzie pojechało ich dziesięciu wspieranych przez dwie osoby z obsługi. Wszyscy liczą, iż pod egidą Ireneusza Borowskiego i Andrzeja Ochockiego będą kontynuować brodnicką wyprawę

Grupa cyklistów z Brodnicy wybrała się do Jantaru nad morze rowerami pod kierunkiem pasjonatów kolarstwa Ireneusza Borowskiego i Andrzeja Ochockiego. Była to 12. wyprawa nad Bałtyk. 11. raz udali się do Jantaru, przemierzając 165 km, a raz dotarli 25 km dalej, do Krynicy Morskiej. W brodnickim peletonie jechało 10 cyklistów, a w wozie technicznym mechanik i masażysta. Rozpoczęcie wyprawy nastąpiło rankiem o godzinie 8 z plaży miejskiej nad jeziorem Niskie Brodno. Pogoda dopisała, obyło się bez kraks i defektów. Kolarze byli świetnie przygotowani i cel osiągnęli, meldując się ok. godz. 14.30 w Jantarze. Sobotę poświęcono na relaks i integrację grupy. Po niedzielnym śniadaniu i spakowaniu się w powrotną drogę ruszyli o 11. Tym razem podczas przejazdu trafili na opady deszczu, który delikatnie schłodził ich po drodze w okolicach Łasina. Bezpiecznie ekipa powróciła do Brodnicy ok. godz. 18.
- Kolejna wyprawa zaliczona - stwierdził kierownik rajdu Andrzej Ochocki. - Udało się bezpiecznie przejechać w obie strony. Ze względu na pogodę musieliśmy przesuwać wyjazd, chociaż na rower nie ma złej pogody, może być tylko dobra lub bardzo dobra. Jednak podczas opadów deszczu jest niebezpiecznie. Po drodze wstąpiliśmy na zamek w Malborku. Wraz z moim kolegą Irkiem chylimy czoła przed naszymi "najmłodszymi" kolegami po sześćdziesiątce, którzy bez najmniejszego problemu trzymali tempo w obie strony. Mało im jeszcze było, więc w sobotę wybrali się dodatkowo do Gdańska. Jak podliczyli, łącznie pokonali w weekend ok. 420 km.
- Przy okazji serdecznie dziękujemy naszej dwójce technicznej - mechanikowi i masażyście Mirkowi i Marcinowi Święckim, którzy opiekowali się nami po drodze - dodaje Ireneusz Borowski. - Pozdrawiamy wszystkich sympatyków dwóch kółek i liczymy, że w przyszłym roku nasz peleton będzie jeszcze liczniejszy.

Zobacz więcej na temat:

Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX