W Górznie mają nową dyrekcję

LILA
11.10.2017 11:00
A A A
.

. (foto LILA: Anna Mówińska w swoim gabinecie)

W Zespole Szkół w Górznie po reformie oświaty nie tylko nauczyciele nie stracili pracy, ale nawet przybyło im nadgodzin. Od nowego roku szkolnego jest tu nowa pani dyrektor

Przez ostatnie kilka lat dyrektorem górznieńskiego Zespołu Szkół był Jarosław Kurzentkowski. Ponieważ zakończyła się przewidziana dla niego kadencja, przyszedł czas na wyłonienie następcy. Miało to nastąpić drogą ogłoszonego konkursu. Zgłoszono jedną kandydaturę, i nie był to Jarosław Kurzentkowski. Od 1 września dyrektorką Zespołu Szkół została Anna Mówińska, dotychczasowa nauczycielka języka polskiego i informatyki, jednocześnie prowadząca szkolną bibliotekę.
- Jeszcze nie oswoiłam się z nowym tytułem dyrektora i trochę dziwnie się czuję, kiedy tak się do mnie zwracają. Chyba bez tego tytułu czułam się nieco swobodniej, bardziej swojsko. Ale powoli się przyzwyczajam, choć z powodu przyznania mi stanowiska dyrektorskiego nie zamierzam w żaden sposób podkreślać rangi swojej nowej funkcji - zaczyna Anna Mówińska.
Na razie dyrektorką będzie tylko na rok. Do przyszłego roku szkolnego po raz kolejny zostanie ogłoszony konkurs na szefa Zespołu Szkół. Ale to kwestia przyszłości, a do końca czerwca górznieńska placówka oświatowa ma sprawnie pracować pod nowymi rządami.
- Jestem świadoma tego, czemu muszę podołać. Jednak ta perspektywa, choć trudna, nie przeraża mnie. Wiem, że więcej czasu niż dotychczas będę musiała spędzać w szkole. Trochę kosztem domu i życia prywatnego. Mój mąż nawet się śmieje, że przyniesie mi do szkoły łóżko polowe na wypadek, gdybym nie zdążyła wrócić na noc do domu. Do tego jeszcze dodał, że choć chętnie gotuje obiady, to być może przestanie, bo teraz zupełnie nie wie, kiedy spodziewać się mnie w domu... Nic na to nie poradzę, bo nawet skrupulatne, wcześniejsze plany na dany dzień często ulegają zmianie. Ale powoli wszystko jest do opanowania. Dobrze, że bardzo lubię swój zawód, pracę w szkole. A z naszą górznieńską jestem związana od dziewięćdziesiątego pierwszego roku. Najpierw pracowałam jako nauczycielka polskiego, potem też informatyki. Kiedy odeszła poprzednia bibliotekarka - pani Gorczyńska, objęłam po niej tę funkcję. Po jakimś czasie przeszłam na dwa półetaty. Jako nauczycielka polskiego i informatyki oraz prowadząca bibliotekę. Może dlatego łatwiej mi się odnaleźć w swojej nowej funkcji. Poza tym uważam, że praca w szkole jest moim powołaniem zawodowym i życiowym - opowiada Anna Mówińska.
Nowa dyrektorka ma już kilka sprecyzowanych planów na najbliższy czas. Ale aby ich realizację rozpocząć i przeprowadzić, najpierw trzeba pozyskać fundusze. Mają być pisane projekty na dofinansowanie. Obecnie do rozpatrzenia poszedł program ministerialny "aktywna tablica" w kwocie 14 tys. zł z wkładem własnym 3,5 tys. zł na tablicę interaktywną z całym oprogramowaniem i taki sam komputer. Potrzebne jest doposażenie pracowni przedmiotowych i uzupełnienie klas w różne pomoce naukowe, w jakie szkoła zaopatrzona jest dość skromnie. Zdaniem dyrektorki trzeba pisać jak najwięcej programów do rozmaitych instytucji i fundacji, bo im więcej ich będzie, tym większa szansa na uzyskanie pomocy finansowej.
Pilnym zadaniem jest remont części dachu szkoły i hali sportowej, ponieważ po każdym większym deszczu z nieszczelnych miejsc w dachu do wewnątrz leje się woda. Wstępne rozmowy z fachowcami zostały już przeprowadzone. Część pieniędzy na remont dachu jest w szkolnym budżecie, o resztę przyjdzie zabiegać w miejscowym urzędzie gminy.
Od września weszła w życie reforma oświaty. W Górznie być może kłopotów z tym związanych nie będzie, ponieważ miasto posiada Zespół Szkół w jednym obiekcie. Jak tę nową sytuację ocenia Anna Mówińska?
- W tym roku u nas będzie bez większych zmian, za rok jeszcze podobnie. Problem może się zacząć za dwa lata, kiedy odejdą nam dwa oddziały. Obecnie mamy 46 nauczycieli. Ale niespodziewanie wynikła w naszej szkole wręcz komfortowa sytuacja. Dwie panie odeszły na emeryturę, jedna przeszła do Działdowa. Trzy nauczycielki są na rocznych urlopach zdrowotnych. W miejsce tych sześciu nauczycielek, których ubyło, zatrudniliśmy tylko dwie osoby. W związku z tym nasi nauczyciele zyskali sporo nadgodzin. Wielu ma po półtora etatu, co przekłada się na ich wyższe zarobki. Tak więc nawet w przyszłości nie powinna zaistnieć konieczność zwolnień wśród kadry pedagogicznej. Mówiąc ogólnie, "rewolucję" oświatową chyba uda się przejść bezboleśnie - zakończyła pani dyrektor z Górzna.

Zobacz więcej na temat:

Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX