Jak nas oszukują

JW
14.11.2017 08:58
A A A
.

. (.)

Do mieszkań w Brodnicy i okolicach przychodzą oszuści - przestrzega brodnicka policja. Ale są też tacy, którzy podpisują całkiem legalną umowę, tyle że przedtem świadomie wprowadzają w błąd - ostrzega z kolei powiatowy rzecznik konsumentów. Uważać szczególnie trzeba na osoby, które mówią, że reprezentują Energę albo firmy telefonii komórkowej

Przed oszustami, którzy zwyczajnie chcą od razu wyciągnąć od nas gotówkę, przestrzegają brodniccy policjanci.
- Oszuści wchodzą do mieszkań w powiecie brodnickim pod różnymi pretekstami, np. z prośbą o wodę, sprzedaż artykułów przemysłowych, powołując się na osoby urzędowe, na przedstawicieli telewizji, czy też działając różnymi innymi metodami - komentuje Agnieszka Łukaszewska. - W ten sposób naciągają starsze osoby na duże sumy pieniędzy. Powołując się na osoby urzędowe, przedstawiają się jako np. listonosz, policjant, pracownik opieki społecznej, pogotowia ratunkowego, gazowni, zakładu energetycznego albo innych instytucji. Szczególnym przypadkiem tego typu przestępstw jest oszustwo lub kradzież "na wnuczka", "na policjanta" lub "na litość". Czynów tych dopuszczają się młodzi ludzie, którzy wcześniej rozpoznają sytuacją rodzinną i materialną ofiary. Przy przestępstwach "na policjanta" - podają się za funkcjonariusza, który chce pomóc krewnemu wyjść z więzienia, w którym znalazł się po spowodowaniu wypadku drogowego. Swoją pewnością siebie i informacjami, które posiadają, udaje im się wprowadzić w błąd zaskoczoną osobę i wyłudzić od niej pieniądze. Pamiętajmy, że policjanci nigdy i pod żadnym pozorem nie zwracają się z prośbą o przekazanie jakichkolwiek kwot pieniędzy - zwraca uwagę policjantka.
Oszuści wymyślają co chwilę nowe metody, aby wyłudzić pieniądze od osób starszych. O każdym podejrzanym zachowaniu - co podkreśla policjantka - należy poinformować policję - nr alarmowy 997 lub 112.
- Apelujemy także do członków rodzin osób starszych, dzieci, wnuczków. Oni również mogą uchronić swoich najbliższych przed przestępcami - podkreśla Agnieszka Łukaszewska. - Prosimy o przekazanie im ostrzeżenia. Opowiedzcie, jak działają oszuści, aby mieć pewność, że mama czy babcia będą wiedziały, jak zareagować, kiedy zadzwoni do nich "daleki krewny" lub dawno niewidziany "wnuczek", bądź "policjant", który chce pieniądze.
Tyle policja, ale do naszych drzwi pukają też całkiem "uczciwi" oszuści - prawdziwi przedstawiciele firm, podpisujący legalne umowy. Tylko że przed ich podpisaniem nie wszystko dokładnie wyjaśnią, manipulują i wprowadzają w błąd. A większość z nas nie zawsze ma czas i chęci, żeby czytać całe umowy, również tam, gdzie napisane drobnym drukiem...

Płacisz za dużo za prąd?

Z takim pytaniem przychodzą do domów i od razu znajdują receptę na nasze problemy. Tylko że wtedy dopiero zaczynają się problemy. Często ma z nimi do czynienia powiatowy rzecznik konsumentów w Starostwie Powiatowym w Brodnicy Marcin Pawlak.
- Na przestrzeni ostatnich kilku lat daje się zauważyć stały wzrost przypadków, w których konsumenci zawierają nieświadomie umowy z różnego rodzaju firmami świadczącymi bądź to sprzedaż usług telekomunikacyjnych, bądź też sprzedaż energii elektrycznej - opowiada Marcin Pawlak. - Dużo jest w tym winy konsumentów, bowiem nie czytają umów, które zawierają, bądź pozwalają sobie na zabranie im umowy. Znam szereg przypadków z mojej praktyki z terenu powiatu brodnickiego, gdzie konsumenci poczuli się oszukani - podkreśla rzecznik.
Opisane według poniższego scenariusza sytuacje zdarzyły się ostatnio w Brodnicy, Lembargu i Bobrowie.
- Do drzwi puka osoba podająca się za przedstawiciela firmy Energa - Obrót SA - relacjonuje Marcin Pawlak. - Zazwyczaj ufni konsumenci wpuszczają takiego przedstawiciela do siebie, nie czując podstępu. Wówczas to ów przedstawiciel przystępuje "do ataku". Z reguły zaczyna się od stwierdzenia, że konsument płaci stanowczo zbyt duże rachunki za energię, a on/ona jest tu po to, by je zmniejszyć. Proszą o ostatnią fakturę (rzadko kiedy konsument ją odzyska, a jest ona niezbędna do zawarcia umowy, gdyż na każdej fakturze figuruje tzw. nr punktu poboru energii) oraz dowód osobisty celem uaktualnienia danych. Pod pozorem aneksu do dotychczasowej umowy sporządzana jest nowa umowa. Po podpisaniu dokumentów przez konsumenta, przedstawiciel danej firmy zabiera je i informuje, że po wprowadzeniu danych do systemu zostaną one konsumentowi zwrócone. Efekt tego jest następujący: prawo przewiduje od tego typu umów możliwość odstąpienia w terminie 14 dni kalendarzowych, lecz konsument w takim przypadku jest takiego prawa pozbawiony z prostej przyczyny - nie wie, z kim ją zawarł. Obowiązkiem przedsiębiorcy wobec konsumenta jest wydanie potwierdzenie zawarcia umowy. Problem w tym, że konsumenci, podpisując umowę, podpisują też informację, że dokładnie zapoznali się z warunkami umowy, akceptują je, oraz że otrzymali egzemplarz umowy ze wszystkimi załącznikami, w tym wzorem odstąpienia od umowy. Czynią to, pomimo niedochowania takiego obowiązku przez przedsiębiorcę. Konsument o zawarciu kolejnej umowy dowiaduje się z reguły po otrzymaniu faktury do zapłaty - wyjaśnia rzecznik konsumentów.

Kiedy kurierowi się spieszy...

Takie przypadki były w naszym powiecie szczególnie liczne, praktycznie zdarzały się w tym roku w każdej gminie. Zaczyna się od tego, że odbieramy telefon od osoby, która przedstawia się jako przedstawiciel firmy telekomunikacyjnej, z której usług dotąd korzystamy.
- Taka osoba przez telefon informuje, iż analizuje twoje rachunki, które są stanowczo za wysokie - mówi Marcin Pawlak. - Efekt jest jak wyżej. Z małą różnicą. Konsumenci od takich firm dokumenty otrzymują, lecz ich nie czytają. Kurierowi oczywiście się spieszy, zatem konsument składa podpis pod nową umową i odkłada ją na bok. Czasami przypomni mu się i dokonując analizy warunków umowy, dochodzi do wniosku, że zawarł tę umowę z nieznaną sobie firmą. Wtedy próbuje od niej odstąpić. Oczywiście możemy od takiej umowy odstąpić w terminie 14 dni kalendarzowych, o ile nie wyraziliśmy zgody na rozpoczęcie świadczenia usług przed upływem czasu na wypowiedzenie umowy. Tylko że z reguły w pliku podpisywanych kurierowi dokumentów znajduje się taka zgoda... - dodaje rzecznik.
W omówionych wyżej przypadkach można odstąpić w terminie 14 dni bez podania przyczyny (o ile nie wyrazimy zgody na wcześniejsze rozpoczęcie świadczenia usług), po tym terminie naliczane już są kary od kilkuset do kilku tysięcy złotych.
- Aby odstąpić od umowy, należy też wiedzieć, z jaką firmą zawarliśmy umowę, co wcale nie jest oczywiste - kontynuuje Marcin Pawlak. - Dlatego, aby uniknąć przykrych sytuacji, moje rady są następujące: bądźmy czujni, nie okazujmy przypadkowym osobom naszych dokumentów, nie wpuszczajmy ich do domów, jeżeli nie jesteśmy w stanie zweryfikować, kim są i kogo reprezentują. Jeżeli coś podpiszemy, to koniecznie po przeczytaniu tej umowy i koniecznie zachowajmy sobie egzemplarz takiego dokumentu. Szanujmy swój podpis. Złożenie podpisu trwa ułamek sekundy, konsekwencje są wieloletnie. Kilka razy do roku spotykam się z młodzieżą w szkołach, z seniorami na różnego rodzaju spotkaniach i nie tylko i zawsze staram się ich przestrzec. Na takich spotkaniach to, co próbuję przekazać każdemu, wydaje się oczywiste, jednakże praktyka pokazuje coś innego - kończy powiatowy rzecznik konsumentów.

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (2)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: hgo

    Oceniono 2 razy 2

    tak,a co 4 lata przychodzą inni oszuści i obiecują wszystko wszystkim ,a po wyborach pokazują srodkowy palec,tych ścigać

  • Gość: Igor

    Oceniono 1 raz 1

    Do oszustwa potrzebne są dwie strony. A że naiwnych w tym kraju nie brakuje, to jest jak jesy

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX