Schronisko przepełnione

Radosław Stawski
02.01.2018 11:28
A A A
.

. (Fot. RS: Kierownik schroniska Mariusz Sarnowski i Finta. Suczka trafiła do schroniska 'Reksio' w grudniu. Można ją adoptować. W tle widok na schronisko i kojce z innymi psami)

W brodnickim schronisku "Reksio" przebywa obecnie 150 zwierząt - o 45 za dużo. Na nowych panów ufnie czekają 133 psy i 25 kotów. Zdarzały się tu też jeże, bociany i sarny. Ile przewija się tu zwierząt - trudno zliczyć, ale tylko w ciągu ostatnich 7 lat zabrano ze schroniska do adopcji 1250 psów

W przyszłorocznym budżecie miasta Brodnicy dla schroniska zabezpieczono 180 tys. zł. Czy ta kwota jest wystarczająca i adekwatna do potrzeb?
- Pragniemy bardzo podziękować za pieniądze, które pozwolą nam ratować życie zwierząt - twierdzi Mariusz Sarnowski, kierownik schroniska. - Warto też zwrócić uwagę, że szereg osób dobrego serca wpłaca na nasze konto dobrowolne datki.
Są osoby, które za pomocą stałych zleceń bankowych co miesiąc przelewają na konto schroniska dla zwierząt - od 5, przez 30 do 100 zł. Zdarzyło się, że nieżyjący Sławomir Szymański w ostatniej woli pragnął, by zamiast kwiatów na pogrzeb, wpłacać przeznaczoną na nie kwotę na konto schroniska dla zwierząt. I te pieniądze napływały w przelewach pod nazwą "ostatnia wola", dziwiąc początkowo księgową, nieświadomą całej sytuacji. Dopiero później z wyjaśnieniami zadzwonił ktoś z rodziny zmarłego.

Sterylizacja lub kastracja

Jako że schronisko podpisało umowę z Urzędem Miejskim w Brodnicy - pracownicy "Reksia" przeciwdziałają zjawisku bezdomności zwierząt jedynie na ulicach miasta. Tylko incydentalne akcje związane są z terenami innych gmin powiatu brodnickiego - Brzozia, Bobrowa, czy Zbiczna i w takich przypadkach dana gmina pokrywa koszty interwencji.
- Wójtowie okolicznych gmin z pewnością chcieliby podpisać z nami tego typu stałe umowy, ale już w tej chwili mamy o 45 sztuk zwierząt za dużo - wyjaśnia Katarzyna Kowalkowska, pracownik schroniska. - Trudno się odmawia pomocy, ale w związku z przepełnieniem kojców zaczyna postępować niepokojąca hierarchizacja stada. W schronisku pracuje obecnie 4 pracowników, którzy podejmują też nocne dyżury, nie mamy więc ani miejsca na kolejne zwierzęta, ani wystarczających sił przerobowych na kolejne wyzwania. O czasowym hotelowaniu zwierząt również nie ma mowy.
Stąd apel pracowników schroniska, a zarazem oczekiwanie wobec społeczeństwa, by przeciwdziałać rozmnażaniu zwierząt. Namowa dotyczy sterylizacji zwierząt u weterynarzy lub tańszej kastracji. Zabieg, w zależności od ciężaru zwierzęcia może wynieść orientacyjnie 100-300 zł. Warto również być odpowiedzialnym, wrażliwym i myślącym perspektywicznie opiekunem zwierzęcia, który nie dopuszcza do sytuacji w stylu "mam kochaną suczkę, która niespodziewanie powiła 5 szczeniąt i co ja teraz zrobię?". Takie chwile zdaniem specjalistów najczęściej kończą się porzuceniem zwierząt i pomnażaniem zjawiska ich bezdomności.
- W działającym od 23 lat schronisku nie ma problemu ze zwierzętami, lecz niestety najczęściej z ludźmi, którzy tworzą problemy, traktując niekiedy zwierzęta jak zabawki - twierdzi Katarzyna Kowalkowska. - Adopcja psa musi być przemyślaną decyzją, a nie chwilowym kaprysem.

Długość łańcucha to cztery długości psa

- Bywają smutne sytuacje, kiedy trafiają do nas zwierzęta skrajnie wychudzone, znalezione w przydrożnym rowie lub jak pies, którego ktoś przerzucił nam ostatnio przez płot - wyjaśnia kierownictwo schroniska. - Wymagają one wiele troski i uwagi oraz czasu, by mogły u nas dojść do właściwej formy. Jeździmy też na wezwania lub wskazania miejsc, w których zwierzęta mogą być przetrzymywane w złych warunkach. Z tego powodu w toku jest kilka spraw sądowych. Należy jednak dla sprawiedliwości dodać, że niektóre adresy wskazywane są nam chyba tylko ze złości na sąsiada i okazuje się potem, że nasze interwencje nie były konieczne. Przypominamy, że pies musi się wybiegać. Długość łańcucha powinna więc wynosić co najmniej cztery długości psa. Zgodnie z prawem, co 12 godzin pies powinien być spuszczony z łańcucha, by się wybiegał. Nie mamy niestety możliwości, by to sprawdzać. Możemy tylko apelować i uświadamiać.
Zwierzęta w schronisku raz dziennie otrzymują ciepły, gotowany posiłek - najczęściej mięso z makaronem. Zapasy magazynowane są w chłodni, na którą pieniądze podarowała przed laty pani Władysława Śliwińska i Michał Kłobukowski z Francji. Do dyspozycji zwierząt są 3 wybiegi, gdzie mogą zażyć wolności. Sprawdzane są także ich nawyki chodzenia na smyczy oraz nauka w tym zakresie. Młode, porzucone szczeniaki często nie są tego nauczone, trzeba więc ich tego uczyć, z myślą o nowych właścicielach, mieszkających w bloku. Psa nieumiejącego chodzić na smyczy, trzeba by było wnosić po schodach na rękach.

Jak adoptować psa?

Od 1 marca 2010 r. do chwili obecnej z brodnickiego schroniska do adopcji trafiło 1250 psów. Kierownictwo schroniska, kierowane dobrem swoich podopiecznych nie ukrywa, że trudno sprawdzić i ocenić, kto tak naprawdę bierze zwierzę na adopcję. Jeśli więc komuś "źle patrzy z oczu" lub poczucie zaufania nie jest wystarczające - bywają kontrole. Każdy pies przeznaczony do adopcji jest w schronisku wysterylizowany lub wykastrowany, jest też zaszczepiony przeciw wściekliźnie i na choroby zakaźne. Pod skórą, po lewej stronie karku, ma też umieszczony specjalny chip, czyli identyfikator, pozwalający odnaleźć psa w gdańskim rejestrze, gdy się zgubi. "Reksio" prowadzi też rejestr osób, które dokonały adopcji.
W umowie adopcyjnej wpisywane są dane psa, takie jak płeć, imię, rasa, chip, wiek, maść, kolor oczu i rodowód. Kolejne dane podaje do wpisania nowy właściciel. Wszystkie punkty zawarte w umowie są pouczeniem dotyczącym dobra zwierzęcia. Należy więc go m.in. otoczyć rzetelną opieką, nie porzucać, leczyć w czasie choroby, nie prowadzić na nim jakichkolwiek eksperymentów, zapewnić stały dostęp do wody i wybiegu, ocieploną budę i odnaleźć go, gdy ucieknie. Czerwonym kolorem na umowie podkreślono zakaz trzymania na łańcuchu i odpowiedzialność karną za złe traktowanie. Za naruszenie umowy schronisko odbiera psa.
Adopcji zwierząt trzymanych w schronisku służą między innymi "drzwi otwarte", których w tym roku wyjątkowo nie było. Zazwyczaj odbywają się one w październiku. Ludzie wtedy przyjeżdżają, rozmawiają, podpatrują i poznają zachowania zwierząt, są i tacy, którzy wtedy decydują się na adopcję. Uroda zwierząt ma tu niestety swoje znaczenie. Niestety, ponieważ w schronisku są też psy nieurodziwe, których od wielu lat nikt nie chce przygarnąć, a depresja to stan dotykający również zwierząt. W tym aspekcie świat zwierząt od świata ludzi nie różni się wiele - każde pragnie kochać i być kochanym. Niejednokrotnie, by tego doświadczyć, do "Reksia" przyjeżdżają wycieczki przedszkolne i szkolne.
-Trwa więc edukacja najmłodszych, by nie męczyć zwierząt i sterylizować, przeciwdziałając bezdomności - wyjaśniają pracownicy.

Idzie zima...

Zimą zwłaszcza koty mogą sobie nie radzić z przetrwaniem, dlatego pracownicy schroniska w Brodnicy starają się zadbać o nie za pomocą dowożonej suchej karmy. Jej wykładanie we właściwe miejsca podyktowane jest ich doświadczeniem lub wskazaniami brodniczan. Wobec dzikich kotów żyjących na wolności na terenie miasta stosowana jest zwyczajowo polityka: schwytać - wysterylizować lub wykastrować i wypuścić na wolność. Tak eliminowana jest bezdomność zwierząt żyjących dziko na wolności.
- Dokarmiamy też zimą łabędzie - wyjaśnia kierownik Sarnowski. - Gdy jest ich dużo, wykładamy karmę w jedno miejsce, na słomę. Dokarmiamy je pszenicą, która ma tę właściwość, że rozgrzewa ich organizmy. Z reguły łabędzie najpierw płoszą się i uciekają na nasz widok, ale po czasie już nie. Dokarmianie łabędzi zaczynamy wtedy, gdy Drwęca marznie, jakiś metr lub półtora od brzegu - wtedy łabędzie nie mogą sięgnąć dna i roślinności i wtedy warto je dokarmiać.
Co należy zrobić, widząc wałęsającego się psa na terenie Brodnicy? Pracownicy schroniska doradzają kontakt ze Strażą Miejską lub wykonanie telefonu do schroniska pod numer 56 498 26 29 lub 606 881 470 albo kontakt e-mailowy: reksiobrodnica@o2.pl. W przypadku obszarów gminnych - sprawą powinien zająć się wójt lub odpowiedni referat ochrony środowiska.

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (3)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: swojak

    Oceniono 3 razy 3

    Moje słowa uznania dla pracowników "Reksia"! Najwyższe słowa uznania dla pani Sarnowskie seniorki!

  • Gość: Sława

    0

    Moim zdaniem - pies to nie zabawka a w większości właściciele kupują dla dzieci a potem są już bezpańskie, bo dzieci poszły w świat...i pieski nie są już potrzebne... Lepiej zainteresować się właścicielem bezpańskich stworzeń a nie od razu opiekować się ich "pociechą". i dawać z budżetu na ich przygarnięcie... O tym powinien myśleć właściciel a nie schronisko!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX