Pacjent musi czekać...

JW
04.01.2018 11:25
A A A
.

. (Foto (ZOZ BRODNICA): Widok na brodnicki szpital od strony lądowiska)

Gdy zgłosiłem się do brodnickiego szpitala na SOR, to lekarz kazał mi czekać co najmniej 6 godzin, albo jechać samemu do szpitala w Grudziądzu - skarży się nasz Czytelnik. - Byłem po wypadku, miałem niepokojące objawy, a następnego dnia straciłem przytomność. - Z przyczyn obiektywnych niektórzy pacjenci są zmuszeni do dłuższego oczekiwania na udzielenie im pomocy - wyjaśnia dyrektor szpitala

Nasz Czytelnik Tomasz Jeziorski z miejscowości Bartniki uważa, że został niewłaściwie potraktowany przez lekarza obecnego na dyżurze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w brodnickim szpitalu. Mieszkaniec powiatu brodnickiego we wtorek, 5 grudnia rano brał udział w wypadku drogowym na drodze pod Grudziądzem. Był poobijany, narzekał na bóle w klatce piersiowej, zawroty głowy, nudności i zaćmienia przed oczami, więc karetka zabrała go na badania do grudziądzkiego szpitala przy Rydygiera (tam było najbliżej). Lekarze nie stwierdzili poważnych obrażeń, został zwolniony, ale objawy były na tyle niepokojące, że zasugerowano mu, aby w sytuacji braku poprawy zgłosił się do szpitala w pobliżu miejsca zamieszkania. Objawy nie tylko nie ustąpiły, ale wręcz - jak relacjonuje - nasiliły się, więc dzień po wypadku, w środę ok. godz. 18, został przywieziony przez krewnego na SOR w brodnickim szpitalu.
- Tam obecny wtedy lekarz stwierdził - grzecznie, ale stanowczo - że on mi pomocy nie udzieli i w tej sytuacji mam dwa wyjścia: albo jechać do szpitala w Grudziądzu, albo poczekać na innego lekarza w Brodnicy, ale wtedy co najmniej 6 godzin - opowiada Tomasz Jeziorski.
Mieszkaniec Bartników nie pojechał do Grudziądza ani nie czekał, tylko wrócił do domu, z kolei następnego dnia (w czwartek, 7 grudnia) stawił się na policji w Brodnicy celem złożenia zeznań w związku z wypadkiem. Tam jeszcze przed przesłuchaniem stracił przytomność, wezwano karetkę, która przyjechała natychmiast i od razu udzieliła mu pomocy.
- Z tego zdarzenia wynika, że mój stan mógł być poważny i nieudzielenie pomocy na czas mogło mieć tragiczne skutki - podkreśla Jeziorski. - Z drugiej strony udowadnia to, że jak trzeba, to potrafią reagować szybko.
Czy można na Szpitalnym Oddziale Ratowniczym odmówić pomocy pacjentowi, względnie nakazać mu wielogodzinne oczekiwanie, gdy ten skarży się na niepokojące dolegliwości?
- Zgodnie z prawem Szpital jako podmiot leczniczy jest zobowiązany do zachowania w tajemnicy wszelkich informacji dotyczących pomocy udzielanej pacjentom, w tym również sam fakt, czy tymi pacjentami są, byli czy też nie. Dlatego nie możemy udzielić odpowiedzi na Państwa pytanie numer 1 - czytamy odpowiedź dyrektora szpitala Dariusza Szczepańskiego. - W odpowiedzi na pytanie drugie, wskazujemy, że co do zasady niezgodna z prawem jest odmowa udzielenia pomocy pacjentowi, i podkreślamy, że sytuacja taka nie zdarzyła się dotąd w ZOZ SPZOZ w Brodnicy. Ponadto pomoc pacjentom udzielana jest w kolejności wynikającej z ich stanu zdrowia oraz kolejności zgłoszenia się do podmiotu leczniczego. Niestety, z przyczyn obiektywnych, niektórzy pacjenci są zmuszeni do dłuższego oczekiwania na udzielenie im pomocy - przy czym podkreślić należy, że co do zasady tylko w sytuacji, w której na oczekiwanie takie zezwala stan ich zdrowia - kończy dyrektor Szczepański.

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (17)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: ha

    Oceniono 3 razy 3

    Nie piszemy SZPITAL tylko PODMIOT LECZNICZY, nie piszemy „wyjaśniam” tylko „wskazuję”.
    Wyjaśnia ten, który czegoś odpowiednio wcześniej nie przedstawił, wskazuje zaś ten, który wie lepiej czyli NASTAJASZCZYJ DYREKTOR PODMIOTU LECZNICZEGO

  • Gość: Mirosława Lewandowska

    Oceniono 5 razy 3

    Na temat naszej sł€żby zdrowia to nie będę się wypowiadać poszłam do lekarza z bólem kręgosłupa kręgów szyjnych to mi powiedział że w tym wieku to już każdy ma zwyrodnienia i nic mi nie zapisał miałam wtedy 57 lat to już mam umierać?albo cierpieć szkoda słów nic nie robią sobie z pacjentów
    Gdzie przysięga Hipokratesa

  • Gość: Pioter

    Oceniono 5 razy 3

    Moja historia jest taka mama kazała umówić mojego tatę do neurologa bo wiedział jak mama chodzi po ścianie nie poznawal ludzi itd dzwonię do neurologa mówię jakie ma objawy i on natychmiast każe jechać na SOR , tłumaczę młodemu samitariuszowi co się dzieję, że lekarz kazał przyjechać oczywiście nie chciał iść po lekarza tylko posyłał do rodzinnego , dzięki uporowi w końcu został zawolany lekarz tomograf i wywieziony do Grudziądza bo okazało się że jest wylew cała sytuacja miała miejsce w Brodnickim szitalu

  • Gość: Dramat

    Oceniono 7 razy 3

    Jeżeli ktoś narzeka na czas oczekiwania w Brodnicy, polecam wyjazd do szpitala np w Toruniu. Czas oczekiwania do 6ciu godzin... zaraz ktoś wróci z podkulonym ogonem to tej ojropnej Brodnicy

  • Gość: genia

    Oceniono 5 razy 3

    Jak lekarz stwierdza "sytuację, w której na oczekiwanie takie zezwala stan ich zdrowia" odmawiając już na wstępie badania?

  • Gość: Sanitariusz_CBR

    Oceniono 2 razy 2

    Całą służba zdrowia, od 20-30 lat jest źle prowadzona były kasy chorych, były Fundusze, było wiele projektów, za które Ktoś brał kasę, albo zbił na tym kasę, a system leczenia Polaków nie działa i nie będzie działał, bo jest konflikt między biznesem prywatnym a państwowym. Z NFZ do lekarza oczekiwanie na wizytę 6-12 miesięcy a za kasę np. 200 zł wizyta na jutro??? taka jest rzeczywistość. Brakuje mocnych reform, ale prawdziwych, brakuje opłat dla niektórych i za niektóre wizyty, zabiegi, bo i tak płacimy za leczenie. Brakuje reform nie pod wyborców, tylko pod ludzi. Lekarze też są różni, pod kątem jakości, kasowania pacjentów, i powołania, bo i tacy są... jeszcze na szczęście. A nasz szpital w CBR ładny już budynek jak hotel**** w Wawie, ale jakości obsługi i leczenia nie ma (oczywiście wola pomocy i leczenia raczej jest, ale kasa pusta), ale tak jest też w innych szpitalach. Za mało jest jeszcze kasy na leczenie, starzejemy się, lekarzy coraz mniej i prawda jest taka, iż lepiej nie będzie... niestety. Jest to problem Polski, ale tez i Wlk. Brytania, Niemcy inni zaczynają mieć z tym problem. Prywatne szpitale funkcjonują inaczej, np. taki MATOPAT Toruń, może jakieś obowiązkowe polisy i tylko szpitale prywatne, ale czy Ktoś odważy się na taki eksperyment w skali kraju?? Ponadto Pozdrowienia dla pielęgniarek, lekarzy, którzy pomimo wszystko walczą o pacjenta, pracują po kilkadziesiąt godzin dla pacjenta i są... Brawo !!! A system swoje. Zdrowie będzie i jest coraz najważniejszym temat dla człowieka, i problemy niestety szpitali nie znikną !!!

  • Gość: ela

    Oceniono 6 razy 0

    czysta paranoja, jak można tak się zachować i to są lekarze .....

  • Gość: Sara

    Oceniono 6 razy 0

    Jestem zadowolona z lekarzy w Brodnickim szpitalu nikt nigdy nie kazał mi czekać. Idziesz do recepcji i na sor. I się nie czeka.

  • Gość: Bicie piany

    Oceniono 9 razy -1

    Jego dolegliwości były rak ciężkie że pojechał do domu hahaha zemdlał na drugi dzień w trakcie przesłuchania hehe chyba z wrażenia jakie zarzuty dostał :-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX