Dla równowagi dodajmy, że część wyciętych drzew przy linii brzegowej obu jezior odsłoniło urokliwe jeziora, których piękno można teraz podziwiać choćby z okien samochodu. Ta sytuacja wręcz zadowala turystów, przejezdnych, a także miejscowych. Są wszak i takie osoby, którym trudno pogodzić się z wycinką kilkudziesięcioletnich drzew i kolejną ingerencję człowieka w harmonijny świat przyrody. Leśnicy uspokajają, że wszystkie poczynania w tym zakresie odbywają się pod ich należytą kontrolą.
- Drzewostan w tych miejscach zestarzał się do tego stopnia, że groził zawaleniem - wyjaśnia nadleśniczy Henryk Kapusta z Nadleśnictwa Brodnica. - W takiej sytuacji drzewa albo same się przewrócą, albo wytnie je człowiek i uczyni z nich użytek. Po wycince niemal natychmiast został posadzony nowy drzewostan dopasowany składem gatunkowym do możliwości glebowych. Rosną więc już buczyny, lipy, klon, świerk, a także jawor oraz na górkach modrzew, który w przyszłości będzie przewyższał inne drzewa.
Warto tu wskazać, że obecne wysiłki pracowników leśnych skupiają się na celu, by przywrócić dawny krajobraz sprzed wieków w postaci lasów mieszanych. Zamiast monokultury sosny mają się więc pojawić bory lub puszcze, bo tak dawniej określano naturalnie rosnące tu lasy liściasto-iglaste. Pierwszych efektów tych zamierzeń możemy się doczekać za, bagatela, 120-160 lat.
Leśnicy wskazują, że Nadleśnictwo Brodnica działa, jak firma, w której liczy się rachunek ekonomiczny, zysk i wartość inwestycyjna.
- Z postępującej wycinki drzew w różny sposób i w różnym stopniu korzysta w naszym regionie łącznie blisko dwa i pół tysiąca osób, a surowiec jest wykorzystywany - informuje dalej nadleśniczy Henryk Kapusta. - Jego pozyskiwanie musi przez to odbywać się w systemie ciągłym. Pieniądze potrzebne są na bieżącą działalność, ogradzanie sadzonek przed presją zwierzyny, budowę ścieżek oraz inne inwestycje. Przypomnę, że Nadleśnictwo Brodnica pokrywa również opłaty za zlecone usługi, od nieruchomości, od sprzedaży drewna i płaci podatki, co daje łączną kwotę 2 milionów złotych rocznie. Działamy więc jak przedsiębiorstwo.
Drzewa trzeba wycinać, by je sprzedać, sadząc też nowe. Leśnicy potrzebując nasion muszą prowadzić bazy nasienne i hodować sadzonki. Podwaliny pod taki system prowadzenia lasów powstawał co najmniej od wieku. Leśnicy żartują, że chyba tylko Kościół może pochwalić się starszym rodowodem.
- Średni przyrost wynosi 5 procent miąższości drzewostanu - informuje Henryk Kapusta. - W skali roku przyrasta więc około 250-260 tysięcy metrów sześciennych drzewostanu, z czego wykorzystujemy około 50-60 procent. Dzięki tej racjonalnej gospodarce, mimo widocznych wycinek 40 do 50 produkcji pozostaje, jako inwestycja na przyszłość. Ogólnie lasów w powiecie brodnickim więc przybywa. Obecnie lasy stanowią 23 procent powierzchni powiatu brodnickiego, co daje 21.173 hektarów.