Mieszkańcy protestują

Janusz Wojtarowicz
10.04.2018 10:00
A A A
.

. (Foto: JW.: Za ogrzanie 60-metrowego mieszkania w tym bloku z czasów PRL-u spółdzielnia liczy sobie nawet 10 tys. zł rocznie)

Rachunki za ogrzewanie to jakaś paranoja! - alarmują mieszkańcy bloków Spółdzielni Mieszkaniowej, którzy dostali właśnie rozliczenie za miniony rok. - Spółdzielnia robi sobie z nas jaja! Ja mam 1900 zł dopłaty, ale niektórzy mają jeszcze więcej - mówi mieszkanka bloku przy Malickiego

Po naszej publikacji w ostatnim numerze na temat sprawy państwa Łaska rozszalała się prawdziwa burza. Dzwoniły telefony, mieszkańcy przychodzili do redakcji jeden po drugim i rozkładali ręce.
- Nas też chce spółdzielnia wykończyć, całkiem jak tych państwa z bloku przy Wyspiańskiego. Co roku chcą więcej za ogrzewanie, a teraz przesłali rozliczenie za rok poprzedni i zupełnie przegięli - alarmuje emerytka.
- U nas jak rozdali te rachunki, to wszyscy lokatorzy tłumnie wylegli na klatkę schodową i razem złorzeczyli na prezesa Zawadzkiego. A u nas to prawie sami emeryci. Padały hasła, że do sądu z nim, ktoś rzucił, że to trzeba do gazety, to przyszłam - opowiada inna kobieta. Ma dopłacić ok. 500 zł, ale rok temu dopłaty w ogóle nie miała. - To co, tak bardzo ciepło podrożało? - pyta się brodniczanka.

Zaczęło się od państwa Łaska

W poprzednim numerze pisaliśmy o przypadku państwa Łaska. To emeryci w wieku 84 i 90 lat, właściciele 60-metrowego mieszkania w bloku przy ul. Wyspiańskiego. Oni do 2004 roku płacili za ogrzewanie mniej niż 2 tys. zł, potem dostawali rozliczenie na coraz większe kwoty, wyższe nie o stówę czy dwie, ale o kilka tysięcy złotych. W końcu ponad 10 tys. zł naliczono im za rok 2015. Płacili tylko zaliczkowo, dopłat nie regulowali, więc spółdzielnia pozwała ich do sądu. Pierwszą sprawę w sądzie w Toruniu wygrali połowicznie - sąd uznał, że dopłacić muszą, ale znacznie mniej niż chce SM (3 tys. zł zamiast 7 tys. zł). Ta dopłata dotyczyła lat 2006-2009, ale spółdzielnia znów wystąpiła z pozwem - tym razem za lata 2010-13, domagając się 13 tys. zł. Tym razem sąd w Brodnicy powództwo oddalił, państwo Łaska płacić nie muszą, jeszcze dostali 6,5 tys. zł od SM. Tamte wyroki były prawomocne, ale prawnik spółdzielni nie ustępował - i jest już kolejny pozew, tym razem za rok 2014. Są też rozliczenia za kolejne lata, a już rok później roczny koszt ogrzewania państwa Łasków wyniósł ponad 10 tys. zł. Nawet jeśli sprawa za rok 2014 skończy się dobrze dla pary emerytów, to tylko patrzeć, jak będą kolejne pozwy.
- Chcą nas powoli wykończyć - zauważa pani Łaska.

Nas też chcą załatwić!

Z takim stwierdzeniem przychodzili do nas Czytelnicy po naszej publikacji. Tak się akurat złożyło, że w tygodniu poprzedzającym wydanie naszej gazety spółdzielnia dostarczyła im rozliczenie za rok miniony. Z relacji mieszkańców wynika, że rachunki były wyższe od ubiegłorocznych co najmniej o kilkaset złotych.
- Ja dostałam dopłatę 1900 zł, co razem z zaliczką daje ok. 4600 zł za rok - opowiada właścicielka ponad 60-metrowego mieszkania w bloku przy ul. Malickiego. - Mam możliwość porównania, bo mam też drugie mieszkanie, tylko nieco mniejsze, w którym prowadzę działalność gospodarczą, ale tam zarządcą jest BTBS (spółka miejska - przyp. red.). Tam za miniony rok płacę połowę tego, co w spółdzielni prezesa Zawadzkiego.
Kobieta (nazwisko do wiadomości redakcji) opowiada, że już wcześniej, podobnie jak państwo Łaska, była stawiana przed sądem przez spółdzielnię. I podobnie jak w przypadku pierwszego procesu emerytów z Wyspiańskiego, sąd kazał dopłacić jej, ale tylko ok. połowy z żądanych 6800 zł. Rzecz dotyczyła roku 2014, gdzie w sumie naliczono jej rekordowe 9,5 tys. zł.
- Wzięłam adwokata z Brodnicy i wiem już jedno: na pewno już więcej z jego usług nie skorzystam. Zachowywał się tak, jakby nie tyle reprezentował moje interesy, ale przede wszystkim nie chciał podpaść prezesowi spółdzielni.

Jest sposób na spółdzielnię

Z naszych informacji wynika, że obecnie w sądach toczą się również inne takie sprawy mieszkańców. Problem w tym, że nawet jeśli sąd nawet przyzna, że rachunek jest zawyżony, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby w kolejnych latach spółdzielnia znów naliczała horrendalne kwoty i ciągnęła po sądach, jeśli kto nie zapłaci. Co więc robić?
- Tę sprawę wygraliśmy dzięki temu, że biegłym powołanym na nasz wniosek był pan Mariusz Pietraszko z Białegostoku, jeden z najlepszych w Polsce niezależnych specjalistów m.in. z zakresu pomiarów zużycia ciepła w budynkach - opowiada córka państwa Łaska. - Adwokat był, ale jego rola była znikoma. W obu naszych sprawach sądowych sędziowie przychylali się przede wszystkim do opinii biegłych. Spółdzielnia wystawiła dwóch swoich, ale ekspertyza naszego była dalece bardziej fachowa i dlatego sędzia Raszkowski w Brodnicy to jemu zaufał i stąd taki wyrok.
Ale i tu jest już kolejny pozew przeciw państwu Łaska. Co robić? O radę poprosiliśmy rzeczonego biegłego Sądu Okręgowego w Białymstoku. Mariusz Pietraszko jest audytorem i doradcą energetycznym oraz biegłym za zakresu spraw związanych m.in. z rozliczaniem ogrzewania, oceną energetyczną budynków, zużyciem ciepłej i zimnej wody. W jego mieście jedna ze spółdzielni mieszkaniowych z powodu jego ekspertyzy musiała całkowicie zmienić sposób rozliczania ciepła i nagle wszyscy mieszkańcy odetchnęli z ulgą.
- Uważam, że żeby sprawę załatwić definitywnie to mieszkańcy muszą sami pozwać spółdzielnię - mówi Mariusz Pietraszko. - Powinni złożyć powództwo w Sądzie Okręgowym w Toruniu o uznanie regulaminu brodnickiej spółdzielni w zakresie naliczania opłat za ogrzewanie za niezgodny z Prawem energetycznym. Takie są fakty, można to udowodnić. Taki wyrok spowoduje, że wszelkie opłaty naliczone na podstawie tegoż regulaminu staną się nieważne, a spółdzielnia będzie musiała go zmienić i naliczyć wszelkie opłaty naliczone wcześniej na jego podstawie od nowa, stosując inne metody. Wtedy nie będą to już takie zawyżone kwoty - twierdzi biegły z Białegostoku.
Sęk w tym, że koszty sądowe mogą wynieść kilka tysięcy złotych, gwarancji sukcesu nie ma, szczególnie, że nie wiadomo jakich biegłych sąd powoła.
- Ci biegli powołani na wniosek spółdzielni nie byli fachowcami, nie potrafili nawet odnieść się do wyliczeń związanych ze zużyciem ciepła na podstawie moich wzorów fizycznych, natomiast byli finansowo związani z producentem podzielników. Trudno mówić o ich niezależności - uważa Mariusz Pietraszko.
Sprawę do sądu może jednak wnieść cała grupa mieszkańców, wtedy podzielą się kosztami, poza tym przy wygranej wszelkie koszta zostają zwrócone. Ale jak wygrać? Wydaje się, że najbardziej rozsądna będzie współpraca z biegłym Pietraszko, który jak dotąd przekonywał sądy skutecznie o swoich racjach. Zapewnia nas, że można się do niego zwracać. Jego namiary można znaleźć w internecie.

Co na to spółdzielnia?

Już 13 marca zwróciliśmy się do prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej z pytaniami odnośnie sprawy państwa Łaska. Pytaliśmy, jak należy rozumieć kolejne dziwne wyliczenia za ogrzewanie mieszkania małżeństwa emerytów w świetle ostatniego wyroku sądu.
"Czy Państwo, tj. Zarząd SM, lekceważycie ten wyrok i ustalenia biegłych, na podstawie których ten wyrok zapadł?" - zapytaliśmy. "Czy nie świadczy to o tym, że jest to forma szykanowania p. Łaska, a także ryzyko kolejnych kosztów sądowych, za które - de facto - zapłacą wszyscy mieszkańcy SM? A może macie Państwo inne zdanie na ten temat? Dlaczego przy naliczaniu opłat za lata 2010-13 nie przestrzegaliście Państwo przepisów prawa i obowiązujących norm? A może nie zgadzacie się Państwo z opinią biegłych i fakt, że sąd na ich podstawie wydał wyrok uważacie Państwo za niesprawiedliwy?

Wreszcie dostaliśmy odpowiedź.

"W sprawie sporu sądowego z Państwem Łaska o zapłatę należności za ogrzewanie opinie złożyło 3 biegłych powołanych przez Sąd. Dwóch biegłych powołanych przez Sąd w swoich opiniach stwierdziło, że Spółdzielnia Mieszkaniowa prawidłowo rozliczyła zużyte przez lokatora ciepło zgodnie z Regulaminem obowiązującym w Spółdzielni Mieszkaniowej i przepisami ustawy Prawo Energetyczne. Natomiast trzeci biegły miał inne zdanie i na jego opinii oparł się Sąd wydając wyrok." - przekazał prezes Jerzy Zawadzki.
I to wszystko. Niewiele, w dodatku wbrew temu co twierdzi prezes, z dokumentów jasno wynika, że wszyscy trzej biegli byli zgodni, że opłaty naliczano niezgodnie z Prawem energetycznym, choć nie byli zgodni co do skutków tego faktu, a nawet tego, czy regulamin spółdzielni nie jest ważniejszy od prawa...

Zapytaliśmy też o ostatnie rozliczenia, które otrzymali mieszkańcy.

"Nasi Czytelnicy i zarazem mieszkańcy bloków Spółdzielni Mieszkaniowej pytają się dlaczego za rok 2017 za ogrzewanie płacą znacznie więcej niż przed rokiem." - napisaliśmy. "Mieliśmy liczne zgłoszenia, z których wynika, że są to różnice rzędu 400-800 zł w skali roku." (już później usłyszeliśmy o większych kwotach). "Jaki jest powód tak dużej różnicy w sytuacji, gdy - jak twierdzą nasi Czytelnicy - w żaden sposób nie zmienili swoich nawyków jeśli chodzi o utrzymywanie określonej temperatury w mieszkaniu, a rok nie był zauważalnie bardziej zimny od minionych? Mieszkańców niepokoi też wskaźnik tzw. redukcji na każdym z rozliczeń - chodzi o zniżkę procentową opłaty. Każde mieszkanie ma ten wskaźnik inny, a osoby w spółdzielni ani działająca na Państwa zlecenie firma Brunpol nie chce (albo nie potrafi) wyjaśnić od czego w danym przypadku ten wskaźnik zależy. Dlaczego nie jest to informacja jawna, dołączona do rozliczenia?
"W kwestii stosowania współczynników redukcyjnych Rm (współczynników redukcji) informujemy, iż konieczność ich stosowania wynika z przepisów art. 45a ust. 9 pkt 2 b ustawy Prawo Energetyczne. Współczynniki Rm są obliczane w oparciu o obciążenie cieplne danego mieszkania w odniesieniu do jego powierzchni użytkowej określone w W/m2 w stosunku do mieszkania wzorcowego. Współczynniki redukcyjne Rm obliczane są przez uprawnionych audytorów energetycznych. Wielkość współczynnika redukcji jest jawna (zawsze była) i otrzymał ją każdy mieszkaniec przy rozliczeniu ciepła. Z metodologią wyliczenia współczynników Rm zapoznać się może każdy mieszkaniec w siedzibie Spółdzielni" - wyjaśnia prezes Zawadzki.
Tzw. redukcja, czyli procentowy rabat do wyliczeń spółdzielni rzeczywiście był podany na każdym rozliczeniu. Różnice sięgały od kilku do nawet 38 proc. Żadnych wyjaśnień jednak nie było skąd taka a nie inna wysokość rabatu.
- Byłam w spółdzielni i też nikt mi tego na przykładzie mojego mieszkania nie wyjaśnił - twierdzi nasza Czytelniczka.

Genialna matematyka spółdzielni

Na koniec wyciąg z rozliczenia za ciepło, jakie spółdzielnia dostarczyła przed kilkoma dniami państwu Łaska za rok 2017. Tym razem nie wiadomo dlaczego w rubrykach zużycia jednostek na podzielnikach wszystkich grzejników w mieszkaniu widnieje cyfra "0" (słownie "zero"). Potem w podsumowaniu tych zer mamy kwotę 1740 zł. Czyli tyle dało wielokrotnie dodawane zero (do tego doliczono pozostałą część opłaty, w sumie było to ponad 4 tys. zł). Dla jasności dodajmy, że na rozliczeniach innych mieszkańców matematyka się zgadzała.

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (8)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Genek

    Oceniono 8 razy 8

    Kto tego Zawadzkiego wybrał na prezesa ?,albo komu nie chciało się przyjść na wybory ? ,to teraz miejcie pretensje do siebie ,jak się nie korzysta z własnych praw to tak jest i już.

  • Gość: Jarek

    Oceniono 6 razy 6

    To jest właśnie brodnickie społeczeństwo. Brak odwagi cywilnej nawet w najprostszych sprawach. Nie chodzą na zebrania, nie glosują, otwarcie skarg nie piszą, marudzą cichcem i boją się podpaść. Liczą na to, że sprawę załatwi i podpadnie sąsiad. Brawo Prezes, wal tych baranów dalej między uszy!

  • Gość: Tim

    Oceniono 5 razy 5

    Złodzieje

  • Gość: Beata

    Oceniono 4 razy 4

    Myślę że może mieć pretensje każdy sam do siebie, bo nikt nie chodzi na organizowane przez tą spółdzielnię zebrań mających na celu głosowania wybory wszelkie dyskusje zmiany remonty.....
    Mimo że dwa czy trzy razy były już zmieniane liczniki wody to i tak co pół roku trzeba dopłacać poza licznikami bo niby są jakieś cieki wodne nie wiem gdzie czy w bloku czy pod blokiem czy obok bloku ale ilość cieków wodnych przekracza chyba małe bagno na pół roku a na rok to już duży staw i też nikt nie reaguje Bo wszyscy płacą.

  • Gość: J

    Oceniono 4 razy 4

    A SM Witosa najgorsze co moze byc jesli chodzi o doplaty.

  • Gość: Ewka

    Oceniono 2 razy 2

    Wielu mieszkańców jest zadowolonych z podzielników, bo dostają zwroty. Nic głupszego. Spółdzielnia pobiera w comiesięcznych zaliczkach ok. 150% faktycznych kosztów ogrzewania. Ma extra kasę na zapewnienie płynności finansowej. Korzysta z tych pieniędzy (a są to miliony) cały rok i potem przy rozliczeniu zwraca to, co niesłusznie pobrała. A ludzie się cieszą i myślą, że te zwroty zawdzięczają "podzielnikom" i oszczędzaniu ciepła. Bardzo sprytne zagranie spółdzielni. Zabierać ludziom po kilkadziesiąt zł. miesięcznie, po to, aby po rozliczeniu zwrócić im te zabrane w ciągu roku kilkaset złotych. To robi wrażenie!

  • Gość: Mates

    Oceniono 4 razy 2

    Sprawa jest prosta nie płacić poczekać za wezwaniem skierować się na drogie sądowa pokazać stare rachunki, to jest kradzież w biały dzień jeśli spółdzielnia nie będzie miała wytłumaczenia dlaczego aż tak wzrosły ceny a nawet jeśli będzie miała musi ukazać różne papierki co nie będzie łatwe dla nich sądy potrzebują jasne szczegóły pod tym względem nie mogą sobie od tak podnosić ceny jesteście na wygranej pozycji jest was wielu są przegrani

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX