- Byłam z mężem w jednym z brodnickich salonów optycznych. Oboje przekroczyliśmy właśnie pięćdziesiątkę, wzrok się pogarsza i coraz trudniej przychodzi nam czytanie. Postanowiliśmy zatem kupić odpowiednie okulary - opowiada kobieta. - Kiedy weszliśmy do salonu, skierowano nas od razu do gabinetu optometrysty, aby zbadał nasz wzrok. Ten stwierdził, że w moim przypadku okulary do czytania w zupełności wystarczą, ale w przypadku męża konieczne będą okulary progresywne, czyli takie do patrzenia z bliska i daleka jednocześnie. Choć mój mąż z widzeniem z oddali nie miał dotąd kłopotów, to jednak przekonywano go, że się myli. No to zamówiliśmy te progresywne. Tanie nie były, kosztowały 2400 zł. Problem się pojawił, gdy przyszliśmy je odebrać. Mąż po ich założeniu stwierdził od razu, że bolą go oczy, a widzi gorzej. Obsługa powiedziała mu, że na początku to normalne, musi kilka dni w nich pochodzić i wtedy się przyzwyczai. Jednak się nie przyzwyczaił i po kilku dniach przyszliśmy do salonu ponownie żądając zwrotu pieniędzy bądź wymiany na takie okulary, które będą dopasowane do jego wady wzroku. Powiedziano mu, że szkła są dobre, bo tak stwierdził ich optometrysta, i dlatego nie podlegają wymianie. Mogą ewentualnie dać w zamian dwie pary okularów (do czytania i do patrzenia w dal oddzielne). No, może byśmy się nawet zgodzili, ale takie dwie pary kosztują znacznie mniej, może kilkaset złotych, a obsługa sklepu odmówiła wydania jakichkolwiek pieniędzy z tych zapłaconych 2400 zł. No i co teraz robić? Tyle pieniędzy wyrzuconych w błoto - kończy kobieta.
Jak już później brodniczanka zorientowała się w sytuacji, trafiła do drogiego sprzedawcy. Okulary progresywne w innych sklepach można zamówić już za 1500 zł, a za takie do czytania można zapłacić mniej niż 200 zł. Oczywiście chodzi o takie dokładnie dopasowane przez specjalistę do wady wzroku każdego oka, bo w markecie taki towar z najtańszymi oprawkami do dopasowania od ręki to koszt rzędu nawet 20 zł.
Kto może pomóc w tej sytuacji? Powiatowy rzecznik konsumentów w Brodnicy Marcin Pawlak skierował nas do rzeczoznawcy w zakresie optyki okularowej Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Bydgoszczy.
- Jeśli przyszły użytkownik jakichkolwiek okularów korekcyjnych widzi w nich gorzej, to pewne etapy lub etap ich wykonywania zostały wykonane nieprawidłowo, tj. m.in. badanie wzroku, nieodpowiednia oprawa, nieodpowiedni rodzaj soczewek i źle wprawione soczewki w oprawę - wyjaśnia Adam Rymer, rzeczoznawca z WIIH w Bydgoszczy. - Mam na myśli nieodpowiedni rozstaw środków optycznych w stosunku do rozstawu i wysokości źrenic. Owszem, do okularów z soczewkami progresywnymi trzeba się przyzwyczaić, nauczyć się w nich funkcjonować, ale nie może być tak, że klient widzi w nich gorzej niż bez nich. Wyroby medyczne, jakimi są okulary, jeśli są pozbawione wad, nie podlegają zwrotowi ani wymianie, ewentualnie zależy to od woli sprzedawcy. Aby stwierdzić co w tych okularach jest nie tak pana czytelnik, który udał się po pomoc, musi, niestety, stawić się osobiście u mnie wraz z przedmiotem sporu (okulary) i dokumentami dotyczącymi owych okularów w celu sporządzenia opinii. Jeśli przedstawienie opinii (o ile będzie pozytywna dla klienta) u wykonawcy okularów nie przyniesie rezultatu, to spawa pozostaje do wyjaśnienia przez sąd - mówi rzeczoznawca z Bydgoszczy.

Na koniec dodał też, że kupując okulary lepiej najpierw udać się do okulisty, choćby ze względu na wyeliminowanie chorób oczu. Dzięki temu można rozwiać wątpliwości co do prawidłowego doboru soczewek.