Matką zajmą się w Gdańsku

Krzysztof Cedro
11.05.2018 17:44
A A A
.

. (foto ARCHIWUM: Tak protestowano przed brodnickim sądem rejonowym 1 grudnia. Wtedy była to jednak demonstracja niezadowolonych z działań rządu, a nie brodnickiego sądu)

Sprawą matki z powiatu brodnickiego, która znęcała się nad swoimi dziećmi, zajmie się Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Kobieta została uznana za winną w Sądzie Rejonowym w Brodnicy, ale chłopców nadal zostawił pod jej opieką. Dlaczego? Argumentacja była oryginalna: "bo mogli się już do tego przyzwyczaić"

To było zimą trzy lata temu, kiedy ojciec nieletnich dzieci złożył zawiadomienie o znęcaniu się nad nimi przez ich matkę. Prokuratura złożyła akt oskarżenia do brodnickiego sądu i nagrania dźwiękowe - jako dowód przestępstwa. Sąd powołał biegłego - by je sprawdził. Sprawdzał

Opowiada ojciec

- Pewna policjantka powiedziała mi, że gdyby sytuacja była odwrotna, to znaczy, gdyby to mi zarzucono takie czyny, to dawno już bym siedział w więzieniu - stwierdza ojciec i opowiada swoją historię, która dzieje się na terenie naszego powiatu. Dla dobra dzieci nie podajemy bardziej dokładnych danych.
- W kwietniu 2015 roku złożyłem zawiadomienie o znęcaniu się matki nad moimi dziećmi do brodnickiej prokuratury - zaczyna ojciec. - Na dowód przyniosłem nagrane taśmy, jak się wobec dzieci zachowuje, jak się nad nimi znęca psychicznie, jakich słów używa. Prokuratura składa akt oskarżenia. Prokurator twierdzi, że jeżeli się wszystko potwierdzi, to dzieci idą natychmiast do mnie. I zaczyna się proces w brodnickim sądzie. Matka przedstawia kolejnych świadków, przedłuża sprawę, biegli sprawdzają autentyczność nagrań. W międzyczasie, od lutego 2016 roku, matka ma kuratora wyznaczonego przez sąd i zakaz (!) stosowania kar cielesnych i używania wulgaryzmów wobec dzieci. Kurator dzieci występuje do sądu o natychmiastowe odebranie ich matce. Pisze m.in.: "Dobro małoletnich (...) jest zagrożone i wymagana jest bezzwłoczna ingerencja sądu opiekuńczego celem udzielenia im ochrony i odseparowania tych dzieci od matki (...)". Pismo na kolejnych sprawach było pomijane. Sąd miał na to miesiąc, by pismo kuratora rozpatrzyć, a nie rozpatrzył. Sprawą zajął się także rzecznik praw dziecka Marek Michalak i nakazał, aby uczestniczyła w trzymiesięcznej terapii. Było to w marcu ubiegłego roku. Minęło kolejne lato, nic w sprawie się nie działo. Wcześniej mnie okradła i dopiero po trzech latach prawomocnym wyrokiem została skazana. Teraz sprawa tyczy dobra dzieci, a jest dopiero w pierwszej instancji, a gdzie apelacja? Czy permanentne przedłużanie sprawy można nazwać sprawiedliwością? Wszędzie odbijałem się od muru, więc postanowiłem przyjść do gazety - opowiadał mężczyzna.

Nie można ponaglać biegłego

To była jesień ubiegłego roku. Mężczyzna przyniósł fotokopie sądowe i stenogramy nagranych rozmów. Nie jest zadaniem dziennikarza stwierdzać ich autentyczność, ani tym bardziej wydawać wyroków. Zapytaliśmy wtedy prezesa tutejszego sądu, dlaczego ta sprawa toczy się w tak ślamazarnym tempie, przecież w tej akurat sytuacji chodzi o dobro dzieci? Prezes Sądu Rejonowego w Brodnicy Jan Raszkowski odpowiedział, że sprawa nie jest rozstrzygnięta, bo biegły jeszcze nie wydał opinii. Napisał także, że biegły poinformował, iż sporządzi taką opinię w ciągu dwóch tygodni. Po tym czasie - był już grudzień - zapytaliśmy czy opinia już jest wydana.
- (...) Pan Redaktor z pewnością jest zauroczony informacjami Pana Ministra Ziobry odnośnie przyspieszenia postępowań sądowych i dlatego też chciałby aby prezes tutejszego sądu w trybie nadzoru administracyjnego ponaglał czy to biegłego, czy też sąd do szybkiego rozpoznania interesującej Pana Redaktora sprawy karnej - czytamy w piśmie prezesa. - Chciałbym zaznaczyć, że nie zamierzam podejmować żadnych kroków ponaglających pana biegłego do przyspieszenia sporządzenia zleconej mu opinii. O ile biegły w sposób należyty zapozna się z materiałem dowodowym na podstawie którego sporządzić ma opinię, to przedłoży ją sądowi w stosownym terminie i sąd ten we właściwym trybie sprawę tę rozpozna. Różnego rodzaju naciski, ponaglenia czy też zalecenia z pewnością nie są właściwą formą niezawisłości sędziowskiej. Chodzi o to aby sąd procedując sprawę wydał sprawiedliwy wyrok w oparciu o zgromadzony w sprawie materiał dowodowy, a nie na podstawie oczekiwań Pana Redaktora Cedro, czy też ponagleń prezesa sądu (...).
Równocześnie historię sprawy przedstawiliśmy w Ministerstwie Sprawiedliwości i u rzecznika praw dziecka. W styczniu zostaliśmy poinformowani, że opinia biegłego jest już sporządzona i termin sprawy wyznaczono na 12 lutego. Ale nagle sprawa została z wokandy zniesiona. Dlaczego?
- Została zniesiona na wniosek obrońcy, który tego samego dnia występował na rozprawie przed innym sądem - poinformował prezes Raszkowski.
Uzgodniono wtedy nowy termin.

Spóźniony prokurator

Sprawa odbyła się 23 marca. Zjawili się: sędzia, kurator dzieci, matka i jej adwokatka, ale nie było prokuratora. Ojca chłopców nie mogło być - bo zgodnie z obowiązującym prawem nie jest stroną w sprawie. Pani sędzia widząc, że nie ma oskarżyciela - odroczyła sprawę i zadzwoniła do prokuratury. Po 20 minutach zjawiła się pani prokurator, sędzia wznowiła sprawę. Oskarżyciel domaga się uznania za winną oskarżonej, kary 6 miesięcy w zawieszeniu na dwa lata, poddania się terapii i obciążenia kosztami sprawy. Kurator dzieci przychylił się do wniosku i jeszcze prosił o zwrot kosztów - bo zajmował się sprawą. Co do autentyczności nagrań nikt nie wnosił zastrzeżeń. Nawet pani adwokat, która prosiła o to, by koszty sprawy przeszły na skarb państwa, bo jej podopieczna nie ma pieniędzy. Pani sędzia po wysłuchaniu każdej ze stron poinformowała, by wyjść z sali, aby mogła zastanowić się nad wyrokiem. I wszyscy wyszli na korytarz. Pani prokurator szybko przebrała się w cywilne ubranie i poszła, chwilę potem poszła oskarżona.

To było przeoczenie

Czy takie są praktyki w sądach, że oskarżona i prokurator mogą sobie ot tak iść nie czekając na wyrok?
- Prokurator nie ma obowiązku uczestniczenia w ogłoszeniu wyroku - odpowiada szefowa brodnickiej prokuratury Alina Szram. - Nie ma też obowiązku uczestnictwa w publikacji wyroku. Żaden przepis nie obliguje do tego. Prokurator Dorota Pawlikowska tego dnia wykonywała inne, pilne czynności służbowe w sprawach niecierpiących zwłoki. Nadto prokurator nie ma obowiązku brania udziału w sprawach, które były prowadzone w formie dochodzenia. Chyba, że dotyczy to spraw, w których proces został zainicjowany pod rządami uprzednio zreformowanych przepisów prawa, obecnie już nieobowiązujących. Przedmiotowa sprawa dotycząca oskarżonej (...) prowadzona była właściwie w formie dochodzenia - jednakże wniesienie w dniu 20 stycznia 2016 roku aktu oskarżenia do Sądu pod żądaniem obowiązującej wówczas procedury spowodowało na dzień dzisiejszy konieczność zastosowania wyjątku od aktualnie obowiązujących zasad i udział prokuratora był niezbędny mimo statusu dochodzenia. Tej nadzwyczajnej sytuacji (stosunkowo rzadko występującej w praktyce) nie dostrzegła przez przeoczenie prokurator Dorota Pawlikowska, która natychmiast udała się do Sądu po ujawnieniu konieczności udziału prokuratora w rozprawie.

Jest apelacja

Ostatecznie wyrok zapadł. Bez udziału oskarżyciela i oskarżonej. Oskarżona została uznana za winną znęcania się nad swoimi dziećmi, ale sąd odroczył (zawiesił) wykonanie kary argumentując m.in. tym, że "dzieci mogły już się do tego przyzwyczaić". My, jako redakcja, staraliśmy się o pisemne uzasadnienie wyroku, ale nie jesteśmy stroną. Nie jest też stroną ojciec, który zwrócił się do nas o pomoc. Okazało się, że apelację w tej sprawie wniosła Prokuratura Rejonowa w Brodnicy. Teraz zajmie się nią Sąd Apelacyjny w Gdańsku.
Otrzymaliśmy komentarz w tej sprawie z Ministerstwa Sprawiedliwości."Ministerstwo Sprawiedliwości w ramach zewnętrznego nadzoru administracyjnego nad działalnością sądów powszechnych zwróciło się do Prezesa Sądu Apelacyjnego w Gdańsku o zbadanie podniesionych w artykule zarzutów. Ministerstwo Sprawiedliwości nie jest jednak uprawnione do oceny wydawanych przez sąd wyroków. Jak wynika z przekazanego przez Pana opisu sprawy, wydany w niej wyrok jest nieprawomocny. Na skutek orzeczenia sądu II instancji orzeczenie Sądu Rejonowego w Brodnicy może zostać zmienione, utrzymane w mocy, bądź uchylone i wówczas sprawa będzie się toczyć od początku."

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (30)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Anna

    Oceniono 3 razy 3

    Witam serdecznie. Po dokładnym zapoznaniu się z artykułem i przyjrzeniu się sprawie osobiście, jako mama trójki dzieci jestem zbulwersowana decyzją i uzasadnieniem brodnickiego Sądu. Proszę niech Sąd Apelacyjny w Gdańsku temu zaradził, bo uważam za nieludzkie uzasadnienie jakie padło z ust sędziego cyt.: Dzieci zdążyły się ,,przyzwyczaić ‘’do znęcania się przez matkę. Czemu służy nasze prawo? Wierzę w sprawiedliwość i w to, że te dzieci w końcu ktoś uwolni z rąk tej ,,matki’’. Nie potrafię zrozumieć jak matka, która została skazana nadal prawi opiekę nad tymi dziećmi, serce mi pęka z żalu. Sama doznałam wielkiej przemocy ze strony męża, ale na szczęście dla mojej rodziny i dla mnie Sąd skazał byłego męża na rok pozbawienia wolności i nadał zakaz zbliżania się. Te małe dzieci znajdują się w tej samej sytuacji co byłam ja i moje dzieci. Ktoś kto potrafi bić ,ubliżać i poniżać bliskiego zawsze będzie to robił ,mąż pomimo odbytej pełnej terapii nie zaprzestał nas krzywdzić. Tylko całkowite odizolowanie go i skazanie spowodowało ,że dziś z wraz z dziećmi jesteśmy bezpieczni. Nie wyobrażam sobie dalszego życia z moim oprawcą a te małe dzieci nic same nie mogą zrobić. Ojciec jest bezsilny wobec całej tej sytuacji bo zderzył się chorym systemem.Matka jak widać poszerza swoją kryminalną karierę a nadal jest uważana za ,,lepszego,, rodzica.

  • Gość: Patryk

    Oceniono 2 razy 2

    Podziękujmy polskiemu fantastycznemu systemowi prawnemu , zakłamaniu i patologi wspieranej przez polski sąd i prokuraturę ..wspierającą i zacierającą przemoc wobec dzieci !!! Nawet gdy są wyraźne nagrania zabezpieczone i wykazane !!!!... to właśnie oni odpowiadają za tragedie dotykające tysiące dzieci i ich rodziców w Polsce !!!

  • Gość: Oni

    Oceniono 2 razy 2

    Matkę powinni na jakiś czas odseparować od chłopaków by w ciszy i spokoju mogła przejść terapię,która pozwoli skupić się tylko na sobie ale w sposób prawdziwy.Tak dalekie zakłamane myślenie może powodować skrzywienie obrazu.Jej się wydaje,że jest wszystko ok.ona nie przyjmuje żadnej innej teorii jak swoja.Jest niereformowalna ,dlatego nadal nie przyznaje się do winy.On to wszystko ukartował. Siłownik :) :) nie wytańczymy tego.Większej bzdury nie słyszeliśmy.Kwity przecież są ;) :) ? O co tu chodzi?

  • Gość: Becia

    Oceniono 2 razy 2

    Żyjemy w XXI wieku a odnoszę wrażenie,że przeniosłam się do prawnej epoki kamienia łupanego.Dlaczego sądy w innych miastach potrafią postąpić słusznie a tu jakby dowody nie miały żadnego znaczenia.No w sumie malutkie,oj oj mamusiu .NIE WOLNO ci bić dzieci VoV cóż za straszna kara spotkała ją,dzieciom pewnie dobrze jest kiedy są bite bo potrafią się śmiać.Ty wredna krowo zastanów się nad tym co robisz swoim synom.Brakuje mi na ciebie określeń,epidemia ..zaraza...to cukierki przy tobie

  • Gość: Magda

    Oceniono 2 razy 2

    Całkiem niedawno zapoznałam się z całą tą sytuacją i zabrakło mi słów choć na co dzień nie zamyka mi się buzia. Mam wielką ochotę napisać co tak na prawdę myślę,ale wiem że cenzura tu obowiązuje.Napiszę krótko.To jedno wielkie szambo prawne a o sprawiedliwości i godności już dawno w tych sądach zapomniano.

  • Gość: sam

    Oceniono 2 razy 2

    Osobiście uważam ,że jeżeli Sąd Apelacyjny wznowi sprawę to i tak wyrok zapadnie podobny.Po kolejnych kilku latach chłopcy będą już tylko pewni tego,że tylko siłą można dojść do czegokolwiek.Jestem przerażony.Bóg Was kocha chłopcy..On nigdy by na to nie pozwolił.Uważam,że matce jest potrzebny egzorcysta albo psychiatra.Bo ktoś kto kocha, tak nie postępuje.Tulę Was w myślach i mój duch jest Wami chłopcy :)

  • Gość: Gość

    Oceniono 2 razy 2

    Witam.Śledzę sprawę od początku i bardzo się cieszę ,że w może w końcu te dzieciaki zostaną uszanowane przez Sąd w Gdańsku.Myślę,że większe doświadczenie sądu sprawi,że sprawa zostanie rozstrzygnięta pozytywnie dla dzieci.Bo pozostawienie ich pod opieką tej zwyrodniałej baby było kompletnym błędem sądu w Brodnicy.Mając na uwadze dobro dzieci uważam,że sąd w Brodnicy zadał cios w serce dzieciom.Ja na ich miejscu kiedy bym dorósł to zaskarżyłbym ten sąd i żądałbym odszkodowania za cała niesprawiedliwość. Może kiedyś przeczytają to co jest tu pisane i tak postąpią.Co wy robicie tym dzieciakom to się w pale nie mieści.

  • Gość: Paweł

    Oceniono 2 razy 2

    Uważam ,że wystarczy zamienić rolę i byłoby już dawno temu po sprawie.Ojciec który przegrywa z matka kryminalistką,tylko dlatego,że jest mężczyzną?Jeśli na dodatek jest duży i silny to już jest według oceny kuratora niebezpieczny.To wszystko jest chore.Sąd swoją postawą powinien pokazać co czeka matki,które znęcają się nad swoimi dziećmi a nie nadać publiczne przyzwolenie.Inkubatory do dzieła i tak wam dzieci nie zabiorą

  • Gość: Tata

    Oceniono 2 razy 2

    Wychowałem się w tradycyjnej polskiej rodzinie z przełomu lat 80 i 90. Takiej w której kabel służył nie tylko do zasilania prodiża, czy żelazka. Miał również zastosowanie dydaktyczno-wychowawcze. Rodzice, zwłaszcza matka, trzymali mnie krótko. Myślę nawet, że za krótko. Klapsy, lanie i krzyki, były normą wychowawczą. W rodzinie panował „chłód”, co sprawiło, że zacząłem się wycofywać.Z rodzinnego domu wyniosłem: obgryzanie paznokci, jąkanie się, nerwicę, wyparcie, oraz ślepotę uczuć (aleksytymia – sprawia że nie czuję potrzeby by okazywać uczucia innym osobom, nawet najbliższym). Więc jak czytam powyższy artykuł to nie wierzę własnym oczom.Jak sędzia mógł tak postąpić??!!! Jedyna nadzieja dla tych dzieci leży teraz w rękach Sądu Apelacyjnego.Pomóżcie im..

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX