Relację z jego startów rozpoczynamy od rozegranych w maju II i III rundy Międzynarodowych Motocyklowych Mistrzostw Polski w Poznaniu. Podczas pierwszego wyścigu, który toczył się w strugach deszczu, Chełkowski zaliczył 2 poważne upadki. Nie zrezygnował. Podnosił się i kontynuował wyścig: - Trzeba być twardym i jak są możliwości, to walczyć o podium - stwierdził. Niestety, na ostatnim okrążeniu, wychodząc na prostą z metą, zalicza poważny upadek przy około 180 km na godz. i tym samym zostaje wykluczony za niebezpieczną jazdę i minięcie linii mety osobno z motocyklem.
- Przyznaję, że troszkę poniosły mnie fantazja i emocje - komentuje Waldek. - Do tego jeszcze nie wytrzymały mi nerwy, popełniłem falstart, za co zostałem ukarany przejazdem przez depot [podobnie jak w Formule 1 - przejazd przez aleję serwisową - przyp. red.]. O tym wyścigu chciałbym jak najszybciej zapomnieć.
Kolejny dzień i drugi wyścig weekendu. W pełni skoncentrowany, ale bardzo mocno poobijany po sobotnich upadkach planował tylko dojechać do mety.
- Widziałem, że nie mogę sobie pozwolić na powtórkę z poprzedniego dnia - opowiada nasz motocyklista. - Nie rozmawiałem z nikim, nie komentowałem swojego stanu po tym, co mnie spotkało w sobotę. Wszystko mnie bolało, byłem na środkach przeciwbólowych, dosłownie wsadzano mnie na motocykl po nieprzespanej z bólu nocy i... po doskonałym starcie pomyślałem sobie, że nie może mnie spotkać nic gorszego niż wczoraj. No i gaz do dechy - relacjonuje Chełkowski. - W ten sposób prowadziłem od początku do końca, robiąc ponad 8-sekundową przewagę na mecie nad kolejnym zawodnikiem. Komentarze w kuluarach były niesamowite. Nikt nie mógł uwierzyć, że to ten sam zawodnik z poprzedniego dnia.
Na następne zawody Chełkowski wybrał się do niemieckiego Oschersleben i zajął czwarte miejsce. Kolejne rundy MMMP rozegrano na początku sierpnia w Poznaniu. Tu trzeba było postawić wszystko na jedną kartę.
- Aby wrócić do gry o pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej, muszę teraz tylko wygrywać - informuje. - W piątkowych kwalifikacjach wywalczyłem 4. pole startowe. Wiedziałem, że z moimi ?atomowymi startami" mogę prowadzić od pierwszego okrążenia. W sobotnim wyścigu dokładnie było tak, jak zaplanowałem. Ze startu wyszedłem na prowadzenie, lecz na 6. okrążeniu przestrzeliłem zakręt i wypadłem lekko na pobocze. Na tor wróciłem już na drugim miejscu. Nie dałem satysfakcji prowadzenia przeciwnikowi i na kolejnym okrążeniu byłem już pierwszy do przedostatniego zakrętu w wyścigu. Wtedy trafiłem na dublowanego zawodnika. No i pech. Sędziowie wirażowi - ci, którzy sygnalizują różnymi kolorami flag zawodnikom, co dzieje się na torze - ?przysnęli", nie wiedzieli, jaka jest sytuacja na odcinku, nie ostrzegli dublowanego, że ma mi się usunąć z toru. Ja wybrałem gorszą stronę do wyprzedzania tego gościa i ten wypchnął mnie z toru, co wykorzystał jadący za mną rywal. To nie koniec emocji. Został jeszcze jeden zakręt i wiedziałem, że się da. Ekstremalnie opóźniłem hamowanie i wszedłem bardziej napędzony na prostą i na metę. Niestety, zabrakło 0,2 sekundy do zwycięstwa.
W niedzielnym wyścigu Chełkowski obrał taką samą strategię. Po uwagach zwróconych organizatorom nie było już niespodzianek z sędziami wirażowymi. Waldek ponownie wystartował doskonale i pomimo 32-stopniowego upału prowadził od początku do końca, kontrolując i wygrywając wyścig.
- Korzystając z okazji, chciałbym pozdrowić wszystkich czytelników ?Czasu Brodnicy" i serdecznie zaprosić na przedostatnią rundę MMMP do Poznania w dniach 29-30 sierpnia. W chwili obecnej jestem na 3. miejscu w klasyfikacji generalnej. Pozostały jeszcze 3 wyścigi do końca sezonu, tak więc szykuje się emocjonująca walka, gdyż nie wszystkie karty są jeszcze rozdane - kończy motocyklista z Brodnicy.