Do tragicznych wydarzeń doszło w maju, a w październiku oboje otrzymali najwyższe wojewódzkie odznaczenia: Medale Marszałka Województwa „Unitas Durat Palatinatus Cuiaviano-Pomeraniensis”.
– Doskonale zdawali sobie sprawę z niebezpieczeństwa, na jakie się narażają – powiedział marszałek Piotr Całbecki. – Zminimalizowali je, dopełniając wszelkich zasad postępowania w tego rodzaju przypadkach. Niestety, tragedii, która stała się także ich udziałem, nie udało się uniknąć. Za swoją postawę zapłacili wysoką cenę – cierpienie, operacje, długa rehabilitacja, trauma psychiczna. Chylę czoło przed ich odwagą i poświęceniem.
Maj 2018, wieś Grabówiec koło Nieżywięcia. Pani Jolanta – rolniczka prowadząca wspólnie z mężem gospodarstwo nastawione na hodowlę świń – pracuje w ogrodzie – opisuje historię Beata Krzemińska, rzecznik prasowa urzędu marszałkowskiego. – Kiedy w pewnym momencie prostuję się nad grządką z garścią sadzonek w ręce, widzi sąsiada leżącego obok ciągnika, którym przed chwilą objeżdżał swoje pole. Krzyczy do męża, że coś się stało, oboje biegną w kierunku poszkodowanego. Dołącza do nich Piotr Majewski, właściciel firmy remontowo-wykończeniowej, który akurat kładzie u nich płytki. Szybko staje się dla nich jasne, co się stało: wysokie ramię maszyny rolniczej zaczepiło o zwisający nisko kabel przebiegającej nad polem linii wysokiego napięcia. Kiedy sąsiad wysiadł z ciągnika, prąd go poraził – upadł i stracił przytomność, przestał oddychać, jego serce przestało bić. Wypadek spowodował automatycznie wyłączenie prądu, jak się okazało później, w całym powiecie. To dzięki temu poszkodowany miał jeszcze szansę – pani Jolanta, jej mąż, pan Piotr i córka sąsiada, która także szybko do nich dołączyła, mogli do niego podejść, ułożyć bezpiecznie i rozpocząć reanimację. Telefonicznie informują służby energetyczne o wypadku – by nikt stamtąd nie próbował przywrócić napięcia w uszkodzonej linii – i wzywają karetkę pogotowia. Gdy pani Jolanta i pan Piotr wciąż walczą o życie nieprzytomnego, mąż pani Jolanty biegnie do drogi, by zobaczyć, co z karetką, a córka sąsiada na chwilę wraca do pozostawionych w domu dzieci. Prowadzona fachowo akcja resuscytacyjna zaczyna właśnie przynosić efekty – sąsiad zaczyna oddychać, jego klatka piersiowa unosi się raz za razem. I nagle – błyskawica na kablach! Wiele kilometrów od Grabówca ktoś przywrócił prąd w uszkodzonym odcinku sieci. Pani Jola i pan Piotr nie mogą pamiętać, co stało się potem. Oboje obudzą się dopiero wiele tygodni później, w szpitalach. Poważnie poparzeni (ich ciała zapaliły się od przepływającego przez nie prądu), po długim leczeniu i rehabilitacji uczą się żyć po tej ciężkiej traumie. Reanimowany sąsiad nie przeżył. Męża pani Jolanty zabrała wkrótce potem postępująca w piorunującym tempie ciężka choroba – kończy pani rzecznik.

Jolanta Piszczatowska z Grabówca w efekcie zdarzenia straciła rękę i nadal nie odzyskała pełni zdrowia.
Wszyscy, którzy chcieliby wesprzeć materialnie jej dalszą rehabilitację i zakup dla niej bardziej funkcjonalnej protezy ręki, mogą to uczynić za pośrednictwem Fundacji Votum: numer konta 32 1500 1067 1210 6008 3128 0000 (z dopiskiem: dla Jolanty Piszczatowskiej).