Plaża w Wielkim Głęboczku mimo listopadowej pogody za oknem w minioną niedzielę zapełniła się plażowiczami. Dość nietypowymi, bo tymi, którzy preferują zimne kąpiele. Ubrani w stroje kąpielowe, czapki i rękawiczki spędzili w wodzie kilka minut. Jak twierdzi organizator – dla zdrowia.
– Sezon na morsowanie zaczynamy, kiedy temperatura wody ma poniżej 10 stopni Celsjusza – wyjaśnia Andrzej Rzepka. – Od kiedy morsuję, nie choruję, a pozytywny wpływ morsowania na zdrowie jest udowodniony naukowo. Przeciwwskazaniami są jednak choroby lub inne dolegliwości, chociażby te z sercem. Trzeba też pamiętać, że każdy morsuje na własną odpowiedzialność. W wodzie, która ma kilka stopni, nie powinniśmy przebywać dłużej niż cztery minuty.
Każde morsowanie poprzedza kilkuminutowa rozgrzewka. Morsy kąpią się kilka minut przy dźwiękach muzyki, a następnie ogrzewają się przy ognisku. To już powoli tradycja. Blisko cztery lata temu zawiązała się grupa miłośników lodowatych kąpieli. Inicjatorem całego pomysłu był Andrzej Rzepka, który morsuje do dziś, podobnie jak jego żona Ewa i syn. Organizator szacuje, że w powiecie brodnickim może mieszkać nawet 80 miłośników tego typu kąpieli.
– Nie musimy moczyć głowy i rąk – zauważa Andrzej Rzepka. – Wskazane jest jednak zanurzyć się aż po samo serce. Początki nie zawsze są łatwe, bo wtedy może pojawić się przeziębienie, dlatego najlepiej zacząć w październiku lub listopadzie, kiedy woda oscyluje w granicach 10 stopni Celsjusza. Morsowanie ma sens, kiedy robi się to regularnie, przynajmniej raz w tygodniu. Wtedy dopiero mamy okazję zaobserwować poprawę naszej odporności.
Morsów można spotkać w każdą niedzielę o godz. 15.30 na plaży w Wielkim Głęboczku.