Magazyny – pomieszczenia na potrzeby akcji udostępniła szkoła CKZiU przy ul. Mazurskiej. W ubiegłym roku w akcji w powiecie brodnickim zgłoszono ponad 100 rodzin. Pośród nich do pomocy zakwalifikowano 52. Otrzymały one paczki od darczyńców z Brodnicy i okolic, ale także z Warszawy. W czasie grudniowego finału w dostarczaniu paczek do rodzin pomagali m.in. uczniowie i strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Świedziebni i Gorczenicy.
W tym roku jest jeszcze czas. Każdy może pomóc rodzinom, przygotowując świąteczną paczkę dla osób w potrzebie (z naszego powiatu albo dalszej części Polski). Wybiera się tę osobę lub rodzinę z listy, na podstawie opisu na stronie internetowej akcji. W powiecie brodnickim w tym roku na liście potrzebujących jest 55 rodzin. 23 rodziny mają już darczyńców, 5 rodzin już sprawdzonych czeka jeszcze na publikację na stronie internetowej. Sytuacja jest tu zmienna, bo stale znajdują się darczyńcy, którzy chcą pomóc.
Anna Majkrzak już drugi rok z rzędu jest liderem „Szlachetnej Paczki” na rejon powiatu brodnickiego. Pani Anna („Anula”) na co dzień pracuje w Szkole Podstawowej nr 4 w Brodnicy i studiuje. Przy obowiązkach zawodowych i domowych (w domu mąż i kot) znajduje jeszcze czas na pracę społeczną – i to, można powiedzieć, w czasie, który nie mieści się w żadnym etatowym wymiarze, czyli tak długo jak trzeba. Mąż, choć narzeka, że żona stale jest zajęta, to jednak pomaga, np. przy noszeniu paczek od darczyńców.

MARIA ORYSZCZAK: Jest pani szefem sztabu „ Szlachetnej Paczki” na powiat brodnicki. Jak to się zaczęło?

ANNA MAJKRZAK: Trzy lata temu zgłosiłam się do pracy jako wolontariusz. Potem, po roku, zadzwonili do mnie ludzie ze stowarzyszenia Wiosna. Nikt z osób zarejestrowanych z naszego rejonu nie chciał podjąć się funkcji lidera i miało być tak, że u nas sztabu akcji nie będzie. Dlatego zgodziłam się.

W sztabie w Brodnicy działa 20 wolontariuszy. Czy teraz jeszcze można dołączyć do tej pomocowej drużyny?

– Żeby pracować jako wolontariusz z rodzinami, trzeba zgłosić się już w wakacje na stronie „ Szlachetnej Paczki”. Wolontariusze przechodzą szkolenie. Od jesieni zbieramy dane o rodzinach, potem odwiedzamy je, kwalifikujemy. W listopadzie i grudniu pracujemy już pełną parą przy zbieraniu danych, opisywaniu. Teraz już jesteśmy blisko finału, więc można pomagać, ale np. jako darczyńca albo przy noszeniu lub transporcie paczek do rodzin.

Jak wybieracie rodziny do pomocy? Czy osoby potrzebujące pomocy mogą się zgłaszać do was same?

– Raczej nie. Zresztą mam wiele telefonów od osób, które mówią, że chcą dostać paczkę, ale jak wyjaśniam procedury, to one zwykle rezygnują. Rodziny mogą być zgłaszane np. przez stowarzyszenia, grupy lokalne, przez MOPS, GOPS, parafie albo osoby prywatne, które widzą, że ktoś obok nich potrzebuje pomocy. To mogą być zgłoszenia przez stronę internetową stowarzyszenia Wiosna (organizującego akcję) albo przez lidera powiatowego. Rejestrujemy potrzebujących, wstępnie sprawdzamy prawdziwość danych i potem dwóch wolontariuszy odwiedza rodzinę i zbiera informacje na miejscu. W wywiadzie oceniamy sytuację bieżącą, sprawdzamy, co wpłynęło na trudną sytuację i kwalifikujemy rodzinę do pomocy lub nie.

A co o tym decyduje?

– Po pierwsze, mamy pewne zasady. W „ Szlachetnej Paczce” chcemy pomagać rodzinom, które znalazły się w trudnej sytuacji z powodów losowych, np. jakaś choroba, jakiś wypadek, pożar czy inne zdarzenie. Nie kwalifikujemy do pomocy np. gdy ktoś ma problem alkoholowy albo nie pracuje nie wiadomo z jakich powodów. Stałą pomoc zapewnia MOPS czy GOPS, my chcemy pomagać w sytuacjach krytycznych w życiu rodzin, wyjątkowych, gdy los nie daje odetchnąć, jednorazowo. Np. w tym roku mamy rodzinę z Brodnicy, która straciła dach nad głową w wyniku pożaru i akcji strażackiej. Mąż miał firmę budowlaną, ale w tydzień po pożarze zachorował, ma tętniaka i choroba go unieruchomiła. W rodzinie jest czworo dzieci i kobieta sama pracuje. Tu trzeba pomóc.

Czy są też jakieś kryteria dochodowe?

– Tak. Dochody rodziny po odliczeniu obowiązkowych opłat, także np. wydatków na leki, nie mogą przekroczyć 500 złotych na osobę w rodzinie i 600 złotych dla osób samotnych.

Czy po jednym spotkaniu można ocenić, komu pomoc jest potrzebna, a komu nie?

– Przy rozmowie bezpośredniej, w czasie wizyty, zwykle łatwo to ocenić. Np. kiedyś w czasie wywiadu kobieta mówiła, że sama wychowuje trójkę małych dzieci i potrzebna jej lodówka. Wolontariusze natomiast zauważyli, że w korytarzu stoją duże męskie buty, ubrania i kiedy jeszcze zapytali o zamknięty pokój, okazało się, że stoi tam lodówka. Nasz wywiad zwykle eliminuje naciągaczy. Potem jeszcze fachowcy z fundacji sprawdzają prawdomówność rodzin, które deklarują m.in., ile wydają np. na leki czy jakie mają stałe opłaty. Są rodziny bardzo roszczeniowe, ale osoby, które są w prawdziwej potrzebie, zwykle mają skromne, podstawowe dla nich wymagania, np. buty dla dzieci, żywność albo opał na zimę. Weryfikując do pomocy, chcemy być pewni, że darczyńcy nie zostaną oszukani i ich pomoc trafi tam gdzie trzeba.

Kim są osoby zakwalifikowane do „Szlachetnej Paczki” z naszego powiatu?

– Mamy w bazie pomocy rodziny i osoby starsze, samotne z Brodnicy i spod Brodnicy: z gminy Brodnica, ze Świedziebni, Osieka, Jabłonowa Pomorskiego i Górzna.

A jak ustala się, co jest rodzinie potrzebne?

– Zwykle po weryfikacji wolontariusze drugi raz odwiedzają rodzinę i pytają o potrzeby. Na listę trafiają np. pralka, jakieś sprzęty domowe, opał, odzież, chemia domowa, żywność itp. Każdy przypadek rodziny jest rozpatrywany indywidualnie. Z wymienionych potrzeb wybiera się tzw. trzy potrzeby kluczowe oraz te mniej ważne. Np. starsze małżeństwo powiedziało, że potrzebuje sokowirówkę. Jedna z rodzin zadeklarowała w potrzebach kluczowych tablet i drona. Oczywiście takie żądania eliminują osoby z naszej pomocy. Potem jeszcze pytamy o tzw. potrzeby rozszerzone, o marzenia. Chcemy, żeby w paczce była tzw. niespodzianka (do ok. 150 zł). To jest np. zegarek albo kapcie. Często jest tak, że osoby potrzebujące nie wiedzą, co chciałyby dodatkowo otrzymać dla siebie, nie mają marzeń dodatkowych.

Jeśli chcemy zrobić paczkę, to trzeba przygotować wszystko, co jest na liście internetowej?

– Darczyńca musi zrealizować trzy potrzeby kluczowe (tylko nowe rzeczy) oraz może dołożyć te pozostałe, no i miło, gdy wkłada się coś dodatkowego – niespodzianki. W ubiegłym roku jedna z rodzin dostała np. meble na wymiar od darczyńcy z Warszawy. Zamontowali te meble fachowcy z Brodnicy.

A jeśli sami nie możemy kupić wszystkiego, ale chcemy dołożyć naszą cegiełkę do paczki?

– Można skrzyknąć znajomych i zrobić paczkę wspólnie. Tak robiłam z przyjaciółmi w roku ubiegłym i w tym także. Można dołączyć do grup, które już paczki robią. Np. w tym roku paczki przygotowują m.in. uczniowie z SP nr 3 z panią Luizą Kaczmarek i w urzędzie w Jabłonowie – można np. do nich dołączyć.

Do kiedy jest czas?

– 6, 7 i 8 grudnia jest finał akcji, to tzw. weekend cudów. W piątek 6 grudnia o godzinie 15 otwieramy nasze magazyny w CKZiU i darczyńcy znoszą paczki do magazynu. Np. w ubiegłym roku zajechał do nas w sobotę wielki tir z paczkami z magazynu zastępczego w Warszawie. Potem te paczki w sobotę i niedzielę rozwozimy z wolontariuszami do rodzin. Pomagają nam różne osoby, m.in. w ubiegłym roku grupa uczniów z SP nr 1. Na te trzy dni magazyn staje się naszym drugim domem. Pracujemy tak długo, aż wszystkie paczki trafią do adresatów. Uwaga: kto nie zdąży dołączyć do darczyńców paczek, może wesprzeć pracę wolontariuszy w czasie wielkiego finału. Można np. dla rozwożących paczki przygotować jakiś posiłek albo ciasteczka na osłodę. W ubiegłym roku brodniczanie nakarmili pracujących pizzą i ciepłą zupą.

Dziękuję za rozmowę.