Do zdarzenia doszło już w środę 5 lutego, ale dopiero dziś poinformowała o tym brodnicka policja. Wtedy to po godz. 9 rano dyżurnego na komendzie poinformowano telefonicznie o tragedii. Zdenerwowany mężczyzna oświadczył, że jego 18-letnia dziewczyna podcięła sobie żyły. Dyżurny poinformował o tym patrole, udali się tam dwa policjanci z drogówki, którzy mieli najbliżej.

- W mieszkaniu czekał roztrzęsiony mężczyzna, który wskazał leżącą w łazience na podłodze dziewczynę. Była nieprzytomna, miała pocięte nadgarstki i leżała w kałuży krwi - opowiada Agnieszka Łukaszewska, oficer prasowy brodnickiej policji.

Jako że ratownicy medyczni jeszcze nie dotarli, policjanci sierż. szt. Dawid Zawadzki oraz sierż. szt. Łukasz Mroczyński sami zaczęli ratować życie kobiecie. Sprawdzili funkcje życiowe, założyli opatrunki uciskowe na ręce, ułożyli w pozycji bezpiecznej i do czasu przyjazdu karetki cały czas kontrolowali sytuację. Nieprzytomna brodniczanka trafiła do szpitala. Być może przeżyła dzięki temu, że przybyli przed pogotowiem policjanci wykazali się profesjonalizmem w udzielaniu pierwszej pomocy.